-
Kwalifikacja wojskowa daje wiedzę ewidencyjną, ale nie buduje realnych zdolności obronnych.
-
Bez powszechnego szkolenia Polska nie ma wystarczających, wyszkolonych rezerw.
-
Przykłady Finlandii i Ukrainy pokazują znaczenie obowiązkowej służby wojskowej.
-
Kluczowe są kadry rezerwowe i struktury dowodzenia, a nie same liczby.
- A
- A
- A
Czy Polsce potrzebna jest obowiązkowa służba wojskowa?
„Samo nadanie kategorii zdrowia nie zwiększa zdolności obronnych państwa” – mówi prof. Dariusz Kozerawski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W Radiu Kraków tłumaczył, dlaczego sama kwalifikacja wojskowa nie zastąpi systemowego szkolenia rezerw.Po co państwu kwalifikacja wojskowa?
Rozpoczęła się właśnie coroczna kwalifikacja wojskowa. Obejmuje około 235 tysięcy osób – głównie 19-letnich mężczyzn, ale także kobiety, jeśli ich wykształcenie lub zawód mogą być przydatne dla wojska. Po co państwo co roku przeprowadza taką procedurę?
Prof. Dariusz Kozerawski: To przede wszystkim kwestia organizacyjna i ewidencyjna. Państwo jako struktura musi wiedzieć, jakim zasobem osobowym dysponuje – ilu obywateli może potencjalnie pełnić służbę wojskową, w jakim są stanie zdrowia i jakie mają kwalifikacje.
W ramach kwalifikacji wojskowe centra rekrutacji sprawdzają m.in. rocznik 2007, ale także osoby starsze, które wcześniej w niej nie uczestniczyły. Mogą to być również kobiety, jeśli ich kierunek studiów czy wykonywany zawód ma znaczenie z punktu widzenia obronności.
Celem jest jedno: wiedzieć, ile osób i w jakim charakterze państwo może wykorzystać w sytuacji zagrożenia, mobilizacji czy wojny
„Sama kwalifikacja nie tworzy armii”
Co roku przy okazji kwalifikacji wraca jednak pytanie, czy Polska nie powinna pójść krok dalej i przywrócić obowiązkową służbę wojskową. Przypomnijmy – została ona zawieszona, a nie zlikwidowana. Jak Pan to ocenia, patrząc na przykłady Finlandii, Szwecji czy państw bałtyckich?
Finlandia i Szwecja przez długie lata były państwami neutralnymi i opierały swoje bezpieczeństwo na koncepcji powszechnej obrony. Pobór był tam oczywistością. To bardzo dobre wzorce dla państw wschodniej flanki NATO. Z kolei państwa bałtyckie – podobnie jak Polska – po zakończeniu zimnej wojny zachłysnęły się tzw. dywidendą pokoju i zawiesiły zasadniczą służbę wojskową. Sytuacja zmieniła się po agresji Rosji na Ukrainę. Litwa, Łotwa i Estonia przywróciły pobór, bo zrozumiały, że bez stałego dopływu młodych, wyszkolonych rezerwistów państwo nie jest w stanie się obronić.
W Polsce tej decyzji nie podjęto. Jakie są tego konsekwencje?
Dziś mamy poważny problem. Najmłodsi rezerwiści, którzy przeszli pełną zasadniczą służbę wojskową, kończyli ją w 2009 roku. To oznacza, że mają dziś około czterdziestu lat. Sama kwalifikacja wojskowa jest potrzebna, ale trzeba jasno powiedzieć: ona nie zwiększa realnych zdolności obronnych państwa. Daje jedynie informację statystyczną. Osoby po kwalifikacji nie są wyszkolone, a krótkie ćwiczenia czy szkolenia weekendowe nie zastąpią kilku- czy kilkunastomiesięcznego szkolenia wojskowego.
„Samo przypisanie kategorii zdrowia nie tworzy armii”
Czy armia zawodowa wystarczy?
Rząd przekonuje, że model armii zawodowej wspieranej przez rezerwy jest wystarczający. Sondaże pokazują jednak, że poparcie dla poboru zależy od sytuacji międzynarodowej. Jak Pan to interpretuje?
Poparcie społeczne rzeczywiście się waha, bo zmienia się percepcja zagrożenia. W Finlandii obowiązkową służbę wojskową popiera ponad 80 procent obywateli. W Polsce te wartości są znacznie niższe, co pokazuje różnice w kulturze bezpieczeństwa.
Tymczasem plany zakładają 300 tysięcy żołnierzy zawodowych i około 200 tysięcy rezerwistów. To zdecydowanie za mało. Dla porównania: Ukraina przed 2022 rokiem miała setki tysięcy wyszkolonych rezerw i tylko dlatego była w stanie stawić opór. „Armia zawodowa nie wystarczy w pełnoskalowym konflikcie”
Czyli Pana zdaniem przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej byłoby dziś konieczne?
Tak – szczególnie w państwach frontowych wschodniej flanki NATO. Problem polega na tym, że przez ponad dwie dekady społeczeństwom wmawiano, że zagrożenia nie ma. Dziś politycy bardzo ostrożnie obchodzą się z tym tematem. Najważniejsze są jednak wyszkolone rezerwy, zwłaszcza oficerowie i kadry dowódcze. One już istnieją, ale wymagają systematycznego szkolenia i odbudowy struktur. Bez tego nie da się skutecznie przygotować państwa na współczesne konflikty.
„Najcenniejszym zasobem nie są statystyki, tylko wyszkoleni ludzie”
Nasz gość:
Płk rez. prof. zw. dr hab. Dariusz Kozerawski — pracownik Katedry Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pułkownik rezerwy Wojska Polskiego, były rektor-komendant Akademii Obrony Narodowej, kierownik Katedry Strategii i Geostrategii, członek Bractwa Weteranów w Polsce oraz Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Prowadził seminaria i wykłady z zakresu strategii i bezpieczeństwa w Parlamencie Europejskim, Sztabie Wojskowym UE, NATO Defense College
w Rzymie oraz Baltic Defense College w Tartu. Uczestniczył w operacjach międzynarodowych, prowadził badania w strefach działań wojennych i stabilizacyjnych w: Bośni i Hercegowinie, Kosowie, Iraku, Afganistanie, Mołdawii, Jordanii, Armenii. Kierował misjami szkoleniowymi NATO w Bagdadzie i Kijowie. Badacz/ekspert zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym, narodowym, strategią bezpieczeństwa, studiami nad konfliktami zbrojnymi, edukacją dla bezpieczeństwa oraz najnowszymi
systemami uzbrojenia. Uczestnik Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego RP, doradca społeczny ds. bezpieczeństwa państwa koła w Senacie RP, współpracuje z Kwaterą Główną NATO,
RAND Corporation, doradca społeczny ds. bezpieczeństwa państwa koła senackiego.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
19:33
Newag ponownie wejdzie we współpracę z Siemensem. Stawką duży i ważny kontrakt
-
18:08
Powrót do Niecieczy po zimowej przerwie RELACJA MINUTA PO MINUCIE
-
17:10
Czy Polsce potrzebna jest obowiązkowa służba wojskowa?
-
17:04
Gdzie ucieka ciepło z ciała? Sprawdziliśmy to kamerą termowizyjną na krakowskich Plantach
-
16:51
Sprawa biskupa Szkodonia. Jest deklaracja kardynała Rysia
-
16:35
Z Krakowa w góry – dokąd warto wyskoczyć na górską wycieczkę?
-
16:33
Szpital Narutowicza bez kolejnych zamknięć oddziałów. Trwają rozmowy o połączeniu z Wojskowym
-
16:33
Tak zaciętego sezonu hokejowego nie było od lat. ROZMOWA
-
16:23
Nie żyje czterokrotny olimpijczyk i pionier polskiego biathlonu
-
16:10
Droższe ogrzewanie, drogie odśnieżanie. Ile kosztuje nas mroźna zima?
-
15:44
Bruk-Bet kontra Cracovia. TRANSMISJA W RADIU KRAKÓW
-
15:42
Zaginęła 15-letnia Oliwia Szopa. ZDJĘCIE, RYSOPIS
-
15:38
Prof. Zoll: propaganda nie zabiła pomocy dla Ukrainy. Zima testuje solidarność
-
15:29
Dwa groźne pożary w Nowej Hucie w Krakowie
-
15:28
Opery dawne odkrywane na nowo. Po raz kolejny w Krakowie