Fot. Marek Lasyk
Szekspir mniej oczywisty
William Shakespeare należy do najczęściej wystawianych dramatopisarzy świata, ale mimo wszystko jego "Burza" pozostaje tekstem szczególnym, rzadziej realizowanym, niejednoznacznym gatunkowo i interpretacyjnie. Uznawana często za ostatnie dzieło autora, bywa czytana jako jego artystyczne rozliczenie.
"Burza" jest specyficznym tekstem i do tego tekstu często się nie wraca. Ten wybór był w zasadzie intuicyjny. I pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła był cynizm i zgorzknienie – mówi Franciszek Szumiński.
Reżyser od początku odrzuca jednak popularną interpretację "Burzy" jako dramatu o przebaczeniu. W jego odczytaniu to przede wszystkim historia głęboko cyniczna i gorzka. Pod powierzchnią niemal baśniowej fabuły kryje się świat pełen niskich motywacji, przemocy i emocjonalnych manipulacji. Jednym z najbardziej intrygujących tropów tej inscenizacji jest napięcie między formą a znaczeniem. Fabuła „Burzy”, jeśli potraktować ją dosłownie, wydaje się wręcz naiwna, momentami absurdalna. Dialogi bywają proste, a wydarzenia skondensowane i pozbawione klasycznej dramaturgicznej logiki, ale to jednak tylko pozór. W momentach, które zmuszają widza do zatrzymania się i ponownego namysłu, ujawnia się prawdziwy sens dramatu. A jest nim świat, w którym miłość staje się narzędziem polityki, relacje rodzinne są podporządkowane interesom, a władza ujawnia swoje najbardziej brutalne oblicze.
(cała rozmowa do posłuchania)
Franciszek Szumiński/fot. Sylwia Paszkowska
Jednym z najodważniejszych i zarazem najbardziej znaczących zabiegów inscenizacyjnych jest obsadzenie roli Prospera, centralnej postaci dramatu, przez kobietę. W spektaklu gra ją Anna Rokita. Zabieg ten wprowadza celowe zakłócenie percepcji. Widz jednocześnie wie, że Prospero jest mężczyzną, i widzi, że gra go kobieta. To napięcie wzmacnia interpretację postaci jako figury liminalnej, stojącej na granicy władzy, emocji i kontroli.
Władza, która deprawuje
Jednym z najmocniejszych tematów spektaklu jest władza – jej mechanizmy i pokusy. To właśnie ten aspekt był jednym z głównych impulsów do realizacji "Burzy". Rozbitkowie, którzy trafiają na wyspę Prospera, zamiast refleksji czy pokory, niemal natychmiast ujawniają swoje najniższe instynkty: złośliwość, agresję, gotowość do zdrady, a nawet morderstwa. Ten obraz zaskakująco trafnie rezonuje ze współczesnością. Świat przedstawiony przez Szekspira staje się lustrem dla dzisiejszych napięć politycznych i społecznych, w których cynizm i walka o dominację często dominują nad etyką i odpowiedzialnością.
Teatr jako wspólna praca
Proces powstawania spektaklu opierał się na intensywnej współpracy zespołowej. Znaczenie dialogu z aktorami, którzy nie tylko realizują założenia reżysera, ale aktywnie współtworzą interpretację. Szczególnie ważna była tu praca z Anną Rokitą – pełna twórczych sporów i wymiany argumentów. Reżyser traktuje takie napięcia jako wartość, dowód zaangażowania w pracę. Istotną rolę odegrały także improwizacje, które pozwoliły rozbudować tło wydarzeń i relacje między postaciami. Choć nie wszystkie pomysły trafiły ostatecznie na scenę, to właśnie one nadały spektaklowi głębię i wielowymiarowość.