Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Koalicji Obywatelskiej, Bogusławem Sonikiem.
Szósty pakiet sankcji na Rosję się przybliża czy oddala?
- Raczej zawisł w przestrzeni na ziemi niczyjej. Część krajów jak Austria, Węgry i Niemcy nie mają ochoty, żeby natychmiast ogłaszać zakaz importu surowców energetycznych z Rosji. To wynik uzależnienia Europy, a szczególnie tych krajów, od dostaw rosyjskich. Jest porównanie. Jak kryzys bankowy zaskoczył Europę w 2008 roku, podejmowano decyzje na gwałt i testowano szokowo sytuację banków. Potem podejmowano zaradcze decyzje. Do tej pory tu nie było testów na wypadek zamknięcia kurków przez Rosję. Jako UE jesteśmy w trudnej sytuacji, poza krajami bałtyckimi i Polską, które się przygotowywały na zamknięcie kurków z gazem.
Co dziś Komisja Europejska może zaoferować tym, którzy się sprzeciwiają? Są pomysły, żeby w niektórych krajach były limity sprowadzanej rosyjskiej ropy i żeby kraje importujące dopłacały do różnicy między rosyjską ropą i droższym paliwem, z którego korzystają inni.
- Jest taki pomysł, żeby ci, którzy korzystają na sprzedaży ropy, nawet firmy, odprowadzały podatek, który mógłby być wyrównawczy dla krajów zależnych, które nie mogą zrezygnować. To też wina polityki tych krajów. Unia nie podejmowała zasadniczych decyzji, ale 10 lat temu wprowadziła pakiet finansowy, który umożliwiał łączenie gazociągów między krajami europejskimi. Nasz gazoport w Świnoujściu z tego skorzystał. Zabrakło przezorności. To zrozumiałe, że przywódcy danych krajów boją się o swoją przyszłość. Będą większe koszty życia. Oni zatem szukają rozwiązań, żeby to zminimalizować. Myśli się o pozyskaniu pieniędzy z opłat za dwutlenek węgla.
Pomysły, by w tych krajach znakować pochodzenie ropy? To by coś dało?
- Na pewno każde takie decyzje mają wymiar informacyjno-propagandowy. Wiemy, skąd to jest i naciskamy na nasze rządy, żeby to przerwać. Polska w marcu zwiększyła jednak o 29% obroty z Rosją.
Przedstawione przyspieszenie w zielonym ładzie, zaprezentowane przez Komisję Europejską, czyli wspólne zakupy energii, obowiązkowe panele fotowoltaiczne na nowych budynkach… Od 2025 roku na budynkach użyteczności publicznej, potem na mieszkalnych. To by była skuteczna propozycja do derusyfikacji energii w UE?
- Zdecydowanie. Teraz poziom technologiczny fotowoltaiki jest wyższy niż 15 lat temu. Obywatele i urzędnicy mogą spokojnie podchodzić do tych inwestycji. To zaleta zielonej energii. Daje nie tylko czystą energię, ale też usamodzielnia dany kraj energetycznie.
Jaką odpowiedź na ceny energii ma przynieść program PO „Pomocna Polska”?
- Cały ten kryzys, pandemia i wojna, pokazał, że nie ma całkowitej możliwości zostawienia gospodarki samej sobie. Francuzi to kiedyś dobrze rozumieli i mają silne koncerny należące do państwa. W tej chwili inaczej trzeba patrzeć na organizację gospodarki. Nie patrzeć krzywo tylko dlatego, że państwo włącza się we wspieranie obywateli. Nie chodzi tylko o dosypywanie środków, ale o podejmowanie takich programów, które będą skuteczne i pomocne.
Jedna lista, czy dwie listy wyborcze opozycji?
- Nie wierzę w jedną listę. To wbrew naturze politycznej. Pokazały to wybory do Parlamentu Europejskiego. Jedna lista opozycji, bez Wiosny, powodowała mobilizację niezwykłą strony przeciwnej. Był też odpływ elektoratu, który czuł się zniechęcony widokiem na tych samych listach postaci z innej bajki politycznej.
Jest pan sceptyczny, ale ten pomysł forsuje Donald Tusk.
- Tak, ale PO to partia demokratyczna, partia dialogu. Wymieniamy opinie. W poniedziałek mamy klub wyjazdowy. Będziemy dyskutowali.
Którędy powinna zostać poprowadzona nowa droga S7? Mieszka pan na południe od Krakowa.
- W żadnej mierze ten łącznik Myślenice-Kraków nie może powodować blokady ruchu w Krakowie. Włączanie go do węzłów A4 jest bezsensowne. Ta linia łączy północ i południe. Ten nowy kawałek byłby na ruch tranzytowy. Powinno to być przesunięte na wschód, żeby nie wprowadzać ruchu do obwodnicy Krakowa.
Mieszkańcy południowych dzielnic uważają, że propozycja przygotowania wariantu społecznego to mydlenie oczu. Mieszkańcy mają na to 1,5 miesiąca, tymczasem takie koncepcje zwykle przygotowuje się latami. Da się to zrobić?
- Nie da się. To bezsensowne warianty, które przecinają najpiękniejsze okolice południa Krakowa autostradami z każdej strony. To zniszczenie tkanki społecznej w podkrakowskich gminach. Te negocjacje prezydenta Krakowa… Oby byli włączeni wójtowie i burmistrzowie południowych gmin. Nie wiem. Dla mnie to nieodpowiedzialny pomysł GDDKiA.
W tym tygodniu władze Krakowa i Małopolski podpisały umowę host city. Ile Kraków zarobi na Igrzyskach Europejskich?
- Zarobi samymi inwestycjami finansowanymi z budżetu państwa. To środek finansowy dla miasta. Trudno powiedzieć, ile dokładnie. Ze 2 miliardy powinny wpłynąć do Krakowa, nieco rekompensując utratę Euro 2012.