Rozwiązania, które ogólnie się sprawdzają, dla danej osoby są nieadekwatne i też adekwatnie nie sprawdzą poziomu jej wiedzy.
Na przykład osoba niesłysząca, której pierwszym językiem jest język migowy, może na przykład nie znać tak dobrze polskiego języka pisanego, jak osoba, dla której właśnie język polski jest pierwszym językiem. W związku z powyższym podczas egzaminu czy sesji zaliczeniowej lepiej czy precyzyjniej udzieli odpowiedzi za pośrednictwem tłumacza języka migowego niż podczas egzaminu pisemnego.
Neuroatypowość powoduje, że dana osoba nie jest w taki klasyczny sposób w stanie wykazać swojej wiedzy. Podajmy przykład dysgrafii. Jeśli są egzaminy pisemne i są pytanie otwarte, to osoba z dysleksją czy dysgrafią może tę odpowiedź napisać nieczytelnie, gdyby miała pisać na papierze. Umożliwienie jej pisania tego na komputerze może być dla niej bardzo pomocne, bo nie będzie się tak męczyła przy pisaniu ręcznym. Będzie też korzystne dla prowadzącego, bo jeśli ktoś pisze bardzo nieczytelnie, to odczytywanie tych zapisków też bywa męczące, więc też wtedy temu prowadzącemu jest łatwiej sprawdzić, jeśli ma te odpowiedzi napisane na komputerze.
Dla osoby w spektrum autyzmu, czy dla osób z depresją, czy z jakimiś dużymi lękami społecznymi, może być bardzo trudne odpowiadanie ustne, czy prezentowanie jakiegoś referatu. A też niekoniecznie jest to umiejętność, która w ogóle po studiach będzie potrzebna. Ale może w zamian napisać esej.
Natomiast bardzo ważne jest to, co ja też zawsze podkreślam, że nie chodzi o to, żeby obniżać wymagania. To, że zmieniamy jakąś formę zaliczenia, czy jakąś formę obecności na danych zajęciach, czy zadań, nie oznacza, że zmniejszamy trudność.
Równe traktowanie i traktowanie dostosowane do potrzeb nie oznacza tego, że ma się pewne ulgi, czy pewne preferencje, bo nikt tego nie chce.
Ja z racji dużej wady wzroku mam zawsze powiększoną czcionkę i interlinię taką, żeby się to po prostu wygodnie czytało. Ale to nie jest tak, że mam mniej pytań.
Te racjonalne usprawnienia nie są przyznawane z automatu. Trzeba się o nie postarać w Centrum Dostępności czy w Biurze ds. Osób z Niepełnosprawnościami, różnie się te miejsca nazywają. Też zawsze ta osoba przedstawia zaświadczenie od lekarza. Wykładowcy nie dostają informacji o diagnozie danej osoby.
Ja prowadzę stronę na Facebooku i na Instagramie, między innymi właśnie na temat ADHD, a że czasem profil Instytutu i profil Wydziału, na którym studiuję na Facebooku też udostępnia moje posty, to prawdopodobnie wykładowcy wiedzą o mnie z tego źródła. A też zauważyłam, że dobrze się sprawdza to, że wykładowcy coraz bardziej otwarci. I oni też czasami muszą zajęcia poprowadzić zdalnie, bo są przeziębieni. Niektórzy wykładowcy też są neuroatypowi, w spektrum autyzmu, czy z ADHD, mają jakieś inne niepełnosprawności, czy problemy zdrowotne. I też jest coraz więcej wykładowców, którzy o tym mówią otwarcie, więc to też daje takie poczucie bezpieczeństwa, że lepiej zrozumieją studentów. Studenci też mają takie poczucie bezpieczeństwa, że nie będą oceniani. To jest bardzo ważne.
Podczas sesji dla osób neuroatypowych, zwłaszcza z ADHD, świetnym rozwiązaniem jest body doubling, to znaczy praca równoległa. My tak często spotykamy się ze znajomymi u kogoś w mieszkaniu, czy w kawiarni. Każdy przychodzi ze swoim komputerem, robi swoją robotę, uczy się swoich rzeczy. Często w ogóle to są ludzie z innych kierunków studiów. Taka obecność sama w sobie drugiej osoby jest bardzo motywująca.