Baśnie, które nie były dla dzieci
„Grimmersive” to projekt, który sięga do źródeł baśni braci Grimm – zanim zostały one złagodzone i przystosowane do dziecięcego odbiorcy. Reżyserka słuchowiska Georgina Gryboś podkreśla, że punktem wyjścia były krótkie, intensywne historie, „które mogłyby nas nieco inaczej postraszyć. Inaczej niż tak, jak pamiętamy z dzieciństwa”.
Inspiracją stała się książka „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”, zawierająca teksty z pierwszych wydań zbiorów z XIX wieku, w przekładzie prof. Elizy Pieciul-Karmińskiej. Jak zaznacza Gryboś, to przekład i badania tłumaczki nad recepcją baśni były kluczowe dla całego przedsięwzięcia.
Od pomysłu do realizacji
Proces powstawania „Grimmersive” nie miał jednego wyraźnego początku. Pomysły pojawiały się już latem i przez długi czas „fruwały” nad zespołem – zarówno pod kątem koncepcji artystycznej, jak i możliwości technologicznych. Równolegle trwała praca nad scenariuszem, obsadą i muzyką.
Reżyserka zwraca uwagę na znaczenie zespołu aktorskiego: udział wybitnych aktorek i aktorów był – jak mówi – „wielkim przywilejem” i wymagał odwagi już na etapie pierwszych telefonów z zaproszeniem do współpracy. Muzyka, tworzona m.in. przez Spółdzielnię Muzyczną oraz Jakuba Gucika, powstawała równolegle z tekstem, a nie – jak bywa w słuchowiskach – dopiero na końcu procesu.
Dźwięk jako przestrzeń
Za realizację dźwiękową odpowiadał producent Grzegorz Dąbek, który przyznaje, że projekt był jednocześnie nowym wyzwaniem i źródłem pewnych wątpliwości. Materiał został nagrany w sposób zbliżony do klasycznego, ale jego produkcja i miks odbywały się już w technologii Dolby Atmos.
Kluczowe było obiektowe myślenie o dźwięku. Jak tłumaczy Dąbek, każdy dźwięk był traktowany jako osobny element w przestrzeni, z określonym położeniem, a dopiero później dekodowany na system odsłuchowy. Podczas publicznych odsłuchów wykorzystano 16 kanałów – jedenaście głośników otaczających słuchaczy, cztery sufitowe oraz subwoofery.
Odsłuchy w ciemności
Integralnym elementem projektu były publiczne odsłuchy w całkowitej ciemności. Pomysł pojawił się stosunkowo wcześnie – jako sposób na pełne wykorzystanie możliwości dźwięku przestrzennego i pokazanie efektów wielomiesięcznej pracy produkcyjnej.
Jak przyznaje Gryboś, był to również „prezent trochę dla nas”, możliwość doświadczenia słuchowiska w warunkach, do jakich zostało zaprojektowane. Reakcje publiczności były zróżnicowane – od zaskoczenia po określenia takie jak „ohydne, ale fajne”, szczególnie w odniesieniu do warstwy dźwiękowej i muzycznej.
Co dalej z „Grimmersive”
Po pierwszych odsłuchach najczęściej zadawanym pytaniem było: co dalej? Twórcy pracują nad tym, aby słuchowisko było dostępne również w domowych warunkach – na kompatybilnych systemach audio, takich jak nowoczesne soundbary obsługujące dźwięk przestrzenny.
Równocześnie pojawiają się myśli o kolejnych projektach. Gryboś podkreśla, że Radio Kraków ma bogatą tradycję słuchowisk i jest miejscem, w którym eksperymentowanie z nowymi formami i technologiami ma szczególny sens. W świecie, w którym technologia rozwija się bardzo szybko, media publiczne – jak mówi – są przestrzenią, gdzie „jeśli pozwolić sobie na eksperyment, to jest właśnie to miejsce”.