Dwie osobne komórki Polskiego Związku Piłki Nożnej będą zajmować się sprawą nierozegranego meczu 1. ligi Śląsk Wrocław - Wisła Kraków. W czwartek zebrała się Komisja Dyscyplinarna, natomiast prawdopodobnie w piątek - Komisja ds. Rozgrywek. Obu klubom grożą surowe kary.
Prezes PZPN Cezary Kulesza zapowiedział wyciągnięcie surowych konsekwencji, oba kluby mogą spodziewać się kar.
„(...) Bojkotowanie zorganizowanej grupy kibiców gości, ale również bojkotowanie meczu nie będą metodami akceptowanymi przez PZPN” - napisał już 7 marca Kulesza w mediach społecznościowych.
Dalsze decyzje zależą od dwóch niezawisłych komisji PZPN. W czwartek zebrała się Komisja Dyscyplinarna, która zajmie się kwestią niewpuszczenia przez Śląsk zorganizowanej grupy fanów krakowskiego klubu.
Natomiast w gestii Komisji ds. Rozgrywek leżą decyzje dotyczące samego meczu i faktu, że Wisła do niego nie przystąpiła. Jedną z prawdopodobnych kar jest walkower. Z informacji PAP wynika, że to gremium zbierze się w piątek, choć niewykluczone są wcześniejsze obrady.
Mecz nie doszedł do skutku
Sobotni mecz 24. kolejki 1. ligi Śląsk Wrocław - Wisła Kraków nie doszedł do skutku. Piłkarze gospodarzy wyszli na boisko, ale nie przyjechała ekipa gości, na znak protestu przeciwko decyzji o niewpuszczeniu jej kibiców. Po 15 minutach oczekiwania sędzia odgwizdał koniec spotkania.
„Biała Gwiazda” nie przyjechała do Wrocławia, protestując w ten sposób przeciwko decyzji władz Śląska o niewpuszczeniu jej kibiców. Już w czwartek prezes i większościowy właściciel krakowskiego klubu Jarosław Królewski zapowiedział, że piłkarze Wisły nie pojadą do Wrocławia.
Całe zamieszanie rozpoczęło się od komunikatu Śląska, że nie wpuści na spotkanie z Wisłą zorganizowanej grupy kibiców z Krakowa. W odpowiedzi prezes Białej Gwiazdy zapowiedział, że w takim wypadku zespół Wisły nie pojawi się w sobotę we Wrocławiu. W tle są zaszłości między fanami obu drużyn.
Mecz Śląska z Wisłą nie doszedł do skutku
Jarosław Królewski w Radiu Kraków: Śląsk Wrocław się skompromitował, musi zostać ukarany
- Myślę, że to jest spektakularny moment dla polskiego futbolu, ale też moment do zastanowienia się nad wieloma sprawami. Pokazuje on, że polska piłka nożna w wielu aspektach jest skostniała, zardzewiała i w wielu miejscach zepsuta. Dziś oczywiście mówimy o problemie kibiców Wisły Kraków, ale dla wielu będzie to też metafora tego, że trzeba iść dalej – być bardziej merytorycznym, nowoczesnym i przestać wszystko tłumaczyć regulaminami czy wymówkami. Trzeba kształtować przyszłość w sposób konstruktywny - mówił na antenie Radia Kraków prezes Wisły, Jarosław Królewski.
Zdaniem prezesa, największym przegranym całej sytuacji jest Śląsk Wrocław, który skompromitował się jako zarząd i management.
- Tym „cyrkiem” Śląsk zaszkodził przede wszystkim sobie. Te zdjęcia pójdą w świat i nie będzie opisywana Wisła Kraków, tylko powód, dla którego kibice Wisły nie zostali wpuszczeni na mecz - dodał.
Jarosław Królewski w Radiu Kraków: Śląsk Wrocław się skompromitował, musi zostać ukarany
Batalia przeniosła się do gabinetów
O dogłębną, prawną analizę tego wielowątkowego konfliktu pokusił się radca prawny Mateusz Stankiewicz. Ekspert rzucił zupełnie nowe światło na przepisy, tłumacząc bierność PZPN-u i obalając mity dotyczące gigantycznych kar.
Mecenas Stankiewicz podkreślił, że aby zrozumieć sytuację, trzeba bezwzględnie oddzielić od siebie dwa porządki prawne obowiązujące w polskiej piłce:
Regulamin rozgrywek to zbiór zasad organizacyjnych. Zobowiązuje on kluby do stawienia się na boisku we wskazanym terminie. Z tej perspektywy sprawa jest zero-jedynkowa: za nieprzystąpienie do meczu przepisy przewidują automatyczny walkower oraz relatywnie drobną karę finansową, która w realiach pierwszej ligi wynosi zaledwie około 3 tysięcy złotych. Postępowanie dyscyplinarne to swoisty "kodeks karny" związku, który ma charakter represyjny i służy do oceny intencji oraz konkretnych zachowań obu klubów. To właśnie na tym polu rozegra się prawdziwa batalia.
Batalia przenosi się do gabinetów. Prawnik analizuje prawny pat po bojkocie Wisły Kraków
"Bandyci rządzą polską piłką"
"Bandyci znów mają najwięcej do powiedzenia w polskiej piłce" – mówił na antenie Radia Kraków Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski. Jego zdaniem za decyzją o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków na mecz ze Śląskiem Wrocław stoją środowiska pseudokibiców, a sprawa pokazuje bezradność instytucji państwa i władz piłkarskich.
"W polskiej piłce często jest tak, że piłkarze udają, że grają; trenerzy udają, że trenują; działacze udają, że działają. I tak to wszystko się kręci" - podsumował Jadczak.
Szymon Jadczak o aferze wokół meczu Wisły ze Śląskiem: "Bandyci rządzą polską piłką"