Zapis rozmowy Sławomira Wrony z posłem PiS, Arkadiuszem Mularczykiem.
W piątek odbędzie się wizyta Joe Bidena w Polsce. Co Polacy i polski rząd chcą usłyszeć od prezydenta USA?
- Dzisiaj to ważny czas. W ciągu najbliższych dni rozstrzygnie się sytuacja na Ukrainie. Ważny jest sygnał, jaki powinien otrzymać Putin podczas wizyty Bidena w Polsce. Chodzi o zaangażowanie NATO w misję pokojową na Ukrainie. To ważny czas. Rozstrzygnie się przyszłość tej wojny. Kilka dni temu nasz rząd, premier Morawiecki i premier Kaczyński zaproponowali misję pokojową NATO na Ukrainie. Będą oczekiwania, żeby były takie deklaracje. Powinno być wielkie wsparcie dla Ukrainy jeśli chodzi o żywność, sprzęt medyczny, wojskowy. Też wsparcie dla Polski, która przyjmuje wielkie ilości uchodźców. My też potrzebujemy wsparcia.
Mówi pan o ewentualnej misji pokojowej na Ukrainie. Pana zdaniem Polska powinna militarnie pojawić się na Ukrainie? Stany Zjednoczone, ustami ambasadora przy ONZ, stwierdziły, że nie wyślą wojsk na Ukrainę, ale nie wykluczają, że inny kraj NATO może to zrobić. To dystansowanie się USA nie niepokoi pana?
- Poczekajmy na decyzje. Sprawa jest konsultowana w Białym Domu. To przedmiot konsultacji między sojusznikami w NATO. Polska sama nie powinna podejmować takich decyzji. To jasne. Jednak ten konflikt może eskalować. Musimy być gotowi. Lepiej bronić świata naszych wartości nad Dnieprem, niż nad Wisłą. To oczywiste.
Wielu ekspertów oczekuje i sugeruje, że polska dyplomacja powinna zrobić wszystko, by skłonić USA do ogłoszenia ochrony Polski parasolem atomowym Stanów. Taka umowa jest z Niemcami, Włochami. Nie chodzi o obecność broni atomowej na naszym terytorium, ale o deklarację ze strony USA, że Stany zapowiadają, iż ktokolwiek zaatakuje Polskę bronią nuklearną, musi się liczyć z taką samą odpowiedzią ze strony USA. Jest szansa na coś takiego w piątek?
- USA ma świadomość, że Polska jest kluczowym krajem dla obrony wschodniej flanki NATO. Bez Polski nie można obronić krajów bałtyckich, Rumunii, Mołdawii. Architektura bezpieczeństwa Europy zachwieje się, jeśli Polska nie będzie chroniona. Stąd zaangażowanie amerykańskie w Polsce, przyjazd prezydenta do nas. Jest świadomość w USA, że Ameryka musi dać duże środki na wsparcie Ukrainy, ale też musi wspierać Polskę. Bez Polski nie ma wschodniej flanki NATO. W tej sytuacji na Ukrainie jest jasne, że pod przewodnictwem USA doszło do konsolidacji Zachodu. Kraje europejskie i wiele krajów świata solidarnie pomagają Ukrainie. Kilkadziesiąt krajów śle pomoc. Kraje te zaangażowały się też w sankcje wobec Rosji.
Nie odniósł się pan do parasola nuklearnego. Polska nie ma szans na to w tej chwili?
- To pytania do prezydenta USA. Prezydent nie przyjedzie turystycznie, ale będą ważne decyzje dla Polski, dla regionu. Zobaczymy. Na pewno Polska potrzebuje takiej ochrony. Widzimy, jak wielkie straty wywołuje ostrzeliwanie ukraińskich miast, wsi przez broń dalekiego zasięgu. Ta ochrona jest potrzebna. Potrzebna jest świadomość Putina, że jak zaatakują państwa NATO, odpowiedź będzie równie mocna. Na pewno prezydent Biden zaprezentuje ważne decyzje ws. naszego bezpieczeństwa.
W wypowiedziach przedstawicieli Rosji pobrzmiewa groźba związana z użyciem rakiet z głowicami nuklearnymi. Wczoraj były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew opublikował wpis, w którym ostro i niemal wulgarnie zaatakował Polskę, zarzucając rusofobię i obrażając Polaków. Polska dyplomacja powinna odpowiedzieć na ten list?
- Mam wątpliwości, czy jest sens się do tego odnosić. Widzimy, kim jest Rosja, czym jest Rosja, jak działają tamtejsi przywódcy. To zbrodniarze wojenni. Oni używają wszelkich metod, żeby prowadzić politykę. Dla nich wojna to element polityki. To nie do przyjęcia. Są w stanie różne rzeczy mówić, grozić, żeby osiągnąć cele. Polska musi działać spokojnie, kolektywnie, przekonywać różne kraje do zaangażowania. Nasza odpowiedź musi być spójna i solidarna. Tylko we wspólnocie pewnych wartości krajów Zachodu można pokonać Rosję. Rosja otoczona sankcjami w wielu obszarach nie będzie w stanie wygrać wojny. Będzie odcięta od źródeł dostaw, kapitału, technologii. Już Rosja przegrywa wojnę na Ukrainie. Nie ma natarć na różnych odcinkach. Za chwile przegra ją gospodarczo, ekonomicznie i cofnie się o dekady w rozwoju. Trzeba to wytrzymać, ale Polska nie może wychodzić przed szereg. Trzeba działać wspólnie.
Premier Mateusz Morawiecki przedstawił wczoraj kilka propozycji zmian związanych ze wzmocnieniem polskiej armii. Chodzi na przykład o wydatki. Pojawiła się propozycja, żeby wyłączyć wydatki na obronność z limitu budżetowego. Pojawia się też zapowiedź zmiany konstytucji, która ma być niezbędna, żeby zająć majątki oligarchów rosyjskich. Tu pojawił się niepokój. Bez zmiany konstytucji takie działanie nie jest możliwe?
- Działamy w czasie nadzwyczajnym. Takich sytuacji nie było dotychczas w nowej historii. Jak mówimy o zajmowaniu kont, zasobów oligarchów rosyjskich, które też są w Polsce, jest to pozbawienie prawa własności obywateli rosyjskich. Musimy być dobrze przygotowani prawnie, żeby nikt tego nie podważył. To słuszna inicjatywa. Powinniśmy to poprzeć. Wszystkie partie powinny to zrobić. Nie może być akceptacji dla polityki Rosji, oligarchów. Jak na naszym terenie są zasoby oligarchów, którzy wspierają Putina, musimy zdecydowanie działać.
Dziś rząd ma się zająć rekomendacją zniesienia obowiązku noszenia maseczek. Koniec pandemii, czy sytuacja jest poważna i na przesadne zasady sanitarne nie ma czasu i uwagi?
- Trudno mi oceniać. Rząd ma wiedzę o zakażeniach, ilu Polaków się zaraża, jakie są konsekwencje. Poczekajmy na decyzje. Powinniśmy dalej dbać o bezpieczeństwo. Rząd ma pełną wiedzę ws. Covid.
Pana zdaniem, kiedy maseczki powinny zniknąć? Może słyszał pan o propozycjach?
- Poczekajmy. Nie chcę wchodzić w kompetencję ministra zdrowia. On ma pełną wiedzę.