Opuścił pan Porozumienie Jarosława Gowina. Wrócił pan także do ministerstwa. Czy w ten sposób już nie tak bardzo Zjednoczona Prawica odzyskuje większość w Parlamencie? Czy jest pan tym 231. głosem decydującym?
Trudno mi powiedzieć, bo wszystkie głosy są ważne w Parlamencie. Na pewno w tych najbardziej ważnych głosowaniach w Sejmie wiedziałem, że ważą się losy Zjednoczonej Prawicy czy może nawet wyborów w najbliższym czasie, dlatego pewien zdrowy rozsądek, ale też sygnały od samorządowców, od wyborców, którzy może nawet nie są zwolennikami obecnej władzy, ale nie oczekują w najbliższym czasie rozwiązania Parlamentu i następnych wyborów. Poza tym, co jest istotne, dwa lata temu startowaliśmy z listy Zjednoczonej Prawicy, umówiliśmy się na wspólną pracę przez pełną kadencję. Uważałem, że umów trzeba dotrzymywać, dlatego uznałem, że zrobienie wszystkiego, aby dalej pracować dla dobra turystyki i Małopolski jest moim obowiązkiem, ale też zobowiązaniem wobec wyborców.
Będzie chciał pan także wstąpić do Prawa i Sprawiedliwości?
Na tę chwilę jestem posłem niezrzeszonym. Nie przynależę do żadnego klubu, nie należę do żadnej partii i nie przewiduję wstępowania do żadnej partii w najbliższym czasie.
Czy czytał pan opublikowany wczoraj list Jarosława Gowina. Jeśli tak, to jak pan go odebrał?
Czytałem, aczkolwiek bardzo szybko i pobieżnie i nie chciałbym tego komentować.
To może dwa fragmenty napisane przez Jarosława Gowina. Pisze tak: tym, co definiuje mnie i całe nasze środowisko jest wierność naszym politycznym przekonaniom oraz gotowość do poświęcenia stanowisk i przywilejów dla ich obrony.
Nie ulega wątpliwości, że w gronie kilku posłów w ramach Porozumienia mieliśmy trochę odmienne zdanie w ostatnim czasie od prezesa Jarosława Gowina i czwórka tych posłów, czyli połowa ostatniej ósemki, postanowiła pracować w ramach stowarzyszenia i w ramach Zjednoczonej Prawicy. Dodawanie jakiegoś kontekstu, że ktoś dla stanowisk zostaje w rządzie, w mojej sytuacji, kiedy od lat jestem podawany jako jeden z najbogatszych posłów a najbogatszy członek rządu, argumenty są chybione. Co jest najgorsze, to odwraca uwagę od istoty problemów. Co powinniśmy robić dalej? Dlaczego powinniśmy pracować dalej? Co zostało zrobione w ostatnich latach dobrze dla Polski? To utrudnia dyskusję merytoryczną, natomiast skupia się na takich populistycznych argumentach, że ktoś pracuje dla posady.
To jeszcze jeden fragment. Nie mogliśmy tego wszystkiego dłużej tolerować - pisze Jarosław Gowin - ruszamy własną drogą. Od kilku dni buduję szeroki obóz centroprawicy, który nie akceptuje wojny polsko-polskiej ani świadomego i cynicznego pogłębienia podziałów. Między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską istnieje szeroka przestrzeń dla racjonalnego centrum. Jest ta przestrzeń? Jest życie poza tym duopolem?
Absolutnie jest taka przestrzeń i dlatego my w gronie tych posłów także idziemy swoją drogą. Mamy zdecydowanie odmienne zdanie w wielu problemach, zwłaszcza ekonomicznych jak Prawo i Sprawiedliwość. Będziemy rozmawiać i negocjować. Mogę tylko powiedzieć, że podczas wczorajszego spotkania z panem premierem rozmawialiśmy także o nowych rozwiązaniach dotyczących Polskiego Ładu, dotyczących właśnie nowych przepisów dla samorządów i nowych spraw związanych z podatkami, które zmienią ten Polski Ład. W ten sposób będąc dalej w możliwościach negocjacyjnych jesteśmy bardziej skuteczni, możemy dalej negocjować rozwiązania w Polskim Ładzie.
W ministerstwie ponownie będzie się pan zajmował turystyką. Jak pan ocenia trwający jeszcze sezon turystyczny? Rekordy w Zakopanem, w Krynicy. Co w innych miejscach Polski?
Tak. Turystyka krajowa rzeczywiście jest rekordowa w tym sezonie, ale to było do przewidzenia. Z badań socjotechnicznych już w czerwcu wiedzieliśmy, że o 15 20 proc. Polaków przeorientowało się na rynek krajowy ze względu także na sprawy pandemiczne. Ja tę turystykę w ostatnim czasie nazywam turystyką niepewności. Nie jesteśmy pewni rozwoju sytuacji na innych rynkach, rezerwujemy w ostatniej chwili. Ta turystyka niepewności spowodowała, że nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach europejskich jest zorientowana na wypoczynek w kraju. I to powoduje, że ta turystyka w całej Polsce jest w tym roku rekordowa. To jest bardzo dobrze, gdyż turystyka może odrobić częściowo te straty, które przez wiele miesięcy ją dotknęły. Oczywiście one są już nie do odrobienia, ale na pewno w dużej części to zostanie nadrobione. Co jest istotne, wydaje się, że ten trend będzie w najbliższych miesiącach utrzymywał się. Rynek turystyczny w Polsce to około dwie trzecie rynek krajowy i jedna trzecia rynek zagraniczny. To jest wielka szansa dla dla turystyki krajowej. Wiem, że w krajach ościennych takich jak Czechy i Słowacja, turystyka nie jest w tak dobrej sytuacji. Dlatego mam dobrą informację dla polskiej branży turystycznej, że jesteśmy w naprawdę dobrym miejscu.
Co z bonem turystycznym? Czy rozważają państwo jego przedłużenie, bo teraz ważny jest do końca marca przyszłego roku? Czy wszyscy chętni z niego skorzystają? Jakie są plany związane z bonem turystycznym?
Bon turystyczny okazał się hitem w te wakacje: lawinowa rejestracja i wykorzystywanie tych bonów turystycznych nawet w obiektach, które do tej pory miały bardzo rzadkie korzystanie z bonu turystycznego. Muszę powiedzieć, że ten projekt, który miałem przyjemność wdrażać i projektować, okazał się wielkim sukcesem i ewenementem na skalę europejską. Branża turystyczna bardzo liczy na to, że o kilka miesięcy przedłużymy funkcjonowanie tego bonu, dlatego takie prace po konsultacjach z branżą rozpoczniemy już na jesieni. Dla nas jest ważne, aby ten bon turystyczny funkcjonował właściwie do tego czasu, kiedy zostanie w stu procentach wykorzystany. Nie ukrywamy, że będziemy liczyć w imieniu naszego ministerstwa na to, aby pracować nad nowym bonem turystycznym, aby w przyszłych okresach też pewne wsparcie dla branży turystycznej mogło funkcjonować.
Czyli bon w takiej bądź innej formie zostanie z nami na stałe? Tak to należy rozumieć?
Nie mam aż takiej mocy sprawczej, aby móc powiedzieć, jakie będą decyzje rządu i Parlamentu. Mogę powiedzieć, że z punktu widzenia naszego resortu, Polskiej Organizacji Turystycznej, całej branży turystycznej będziemy robić wszystko, aby projekt Polski Bon Turystyczny został na stałe w polskim krajobrazie.
A jak w kontekście branży turystycznej ocenia pan proponowane zmiany związane z tą ewentualną czwartą falą pandemii koronawirusa? Zmiany polegające na tym, że firmy mają weryfikować, kto jest zaszczepiony, zaszczepieni są dopuszczeni do pracy, niezaszczepieni nie mają kontaktu z klientami, a przez to całe firmy wyłączane są z obostrzeń. Jakby to wpłynęło na branżę turystyczną?
Nie ma jeszcze przepisów szczegółowych. Ostateczne zdanie będę mógł wyartykułować wtedy, kiedy już szczegóły zapisów będą znane. Na pewno taki kierunek działania, zwłaszcza w turystyce, wydaje się być słuszny. I tak jest w wielu krajach europejskich. Pamiętam rozmowy z ministrem turystyki Chorwacji, który mówił, że cała branża turystyczna jest tam już zaszczepiona ze względu na swoje bezpieczeństwo, ale także chcą pokazać klientom, że przyjeżdżają do bezpiecznego obiektu. Te ten kierunek działań we wszystkich sferach, gdzie jest bezpośredni kontakt z klientem, jest ważny, a turystyka taką sferą. Będę wspierał takie działania, które będą w pewien sposób stymulowały czy motywowały do szczepienia się pracodawców branży turystycznej.
Pytam także w kontekście Podhala. Jakby to wpłynęło na branżę turystyczną szeroko pojmowaną na Podhalu. Wiemy, że ten odsetek zaszczepionych w niektórych gminach Podhala nie wypada dobrze. Z drugiej strony słyszymy, że część mieszkańców przechorowała już SARS Cov-2. Czy w jakiś sposób takie rozwiązania mogłyby dotknąć szczególnie branżę podhalańską związaną z turystyką szeroko pojmowaną?
Poziom zaszczepienia jest niski w wielu gminach, natomiast najważniejszym parametrem jest, jak będzie się rozwijała ewentualnie czwarta fala. Może być taka sytuacja, że wiele osób przechorowało i dlatego nie szczepią się, i rozwój tej czwartej fali nie będzie aż tak dynamiczny w tych regionach, gdzie było najmniejsze za szczepienie. Dlatego też z ostatecznymi decyzjami o ewentualnych restrykcjach lokalnych trzeba poczekać do rozwoju epidemii. Mimo wszystko mam nadzieję, że w regionach turystycznych na Podhalu, na Sądecczyźnie tej rozwój epidemii nie będzie wysoki, co nie spowoduje ewentualnych lockdownów.
A jakie głosy płyną od przedsiębiorców z Podhala w związku z tą czwartą falą, zapowiadaną czy też spodziewaną? Słyszymy o tych lokalnych lockdownach, tych firmach, które mogły być włączane do obostrzeń, jeśli nie byłoby tego odpowiedniego odsetka osób zaszczepionych. Co mówią przedsiębiorcy na Podhalu?
Na pewno wszyscy przedsiębiorcy, co jest normalne, z dystansem patrzą na wszelkie obostrzenia. Mogę tylko powiedzieć, że zapewnię wszystkie elementy rozmów, konsultacji z Głównym Inspektorem Sanitarnym czy Ministerstwem Zdrowia, tak jak to było dotychczas, aby następowała wymiana argumentów, była rozmowa, jakie restrykcje są potrzebne, jakie nie są potrzebne. Dlatego mogę już zadeklarować, że w sytuacjach, kiedy pewne decyzje będą mogły być podejmowane niekorzystne dla branży turystycznej, zapewnię konsultacje i rozmowę z Głównym Inspektorem Sanitarnym.