Czy Stany Zjednoczone Donalda Trumpa – najpierw grożącego zagładą cywilizacji, teraz straszącego wyjściem z NATO – są nadal wiarygodnym partnerem militarnym?
Na pewno jest to partner trochę nieprzewidywalny, ale to wynika z osobowości prezydenta Trumpa, który potrafi zaskakiwać swoimi decyzjami. Wydaje mi się jednak, że scenariusz NATO bez Stanów Zjednoczonych jest absolutnie abstrakcyjny i nierealny.
NATO może funkcjonować i pokazywać swoją siłę tylko razem z Ameryką. Przecież prezydent Ukrainy wielokrotnie podkreślał, że Rosja tak naprawdę boi się tylko Stanów Zjednoczonych.
Dlatego myślę, że to jest pewna retoryka prezydenta Trumpa, która ma wywołać reakcję państw i wzmocnić sojusz. Widzimy to choćby w kwestii zwiększania wydatków na obronność – jeszcze niedawno wydawało się to dla wielu krajów europejskich trudne do zaakceptowania, a jednak zaczęło przynosić efekty.
Po wizycie szefa NATO w USA Trump nadal krytykował sojusz. To niepokojące sygnały?
Tak jak mówię, pewne decyzje wymagają zgody Kongresu Stanów Zjednoczonych. Dlatego traktuję to jako element negocjacji i próbę modyfikacji postawy krajów NATO.
Kto jest rzeczywistym zwycięzcą tego konfliktu? Czy Iran, który nie został złamany?
Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że ta wojna uzyskała akceptację większości krajów cywilizowanego świata. Pamiętamy przecież sytuację w Iranie, gdzie po protestach znikały tysiące ludzi.
Ten reżim od lat stanowi zagrożenie dla regionu i świata, zwłaszcza w kontekście programu atomowego. Dlatego nie patrzmy, kto wygrał, tylko na to, że Stany Zjednoczone pełnią rolę swego rodzaju „policjanta światowego”, który próbuje uprzedzająco eliminować zagrożenia.
Światowe giełdy zareagowały spadkiem cen ropy. Kiedy rząd powinien wycofać się z regulowania cen paliw?
To zależy od rozwoju sytuacji. Rząd powinien robić wszystko, by ceny paliw były jak najniższe.
Natomiast warto zwrócić uwagę na inny efekt tej wojny – ogromne konsekwencje dla turystyki. Mamy wiele odwołanych podróży, a region Bliskiego Wschodu to ważny węzeł przesiadkowy w podróżach na Daleki Wschód.
Każdy dzień konfliktu to realne straty dla turystyki na całym świecie.
Przy tej okazji chciałbym zaapelować do Polaków, aby korzystali z usług biur podróży. Polska ma bardzo dobry system zabezpieczeń – Turystyczny Fundusz Pomocowy, który działa w sytuacjach kryzysowych, takich jak wojny czy katastrofy naturalne.
Dzięki temu turyści mają zapewniony powrót albo szybki zwrot środków za odwołane wyjazdy.
Którzy przedsiębiorcy turystyczni najbardziej odczują skutki tej wojny?
Trudno wskazać konkretne grupy bez szczegółowych analiz, ale skutki będą odczuwalne szeroko – zarówno w turystyce, jak i w innych sektorach gospodarki.
Reakcja rynków pokazuje jednak, że możliwa jest stabilizacja. Spadek cen ropy po informacji o rozejmie to sygnał, że rynki przewidują uspokojenie sytuacji.
W moim przekonaniu konflikt powinien w ciągu kilku tygodni zmierzać ku zakończeniu, co pozwoli na powrót do normalności w podróżach i na rynkach.
Czy wspieranie Viktora Orbána przez PiS nie jest dziś problemem, biorąc pod uwagę jego prorosyjską politykę?
To jest wizerunkowy problem dla rządu Węgier. Wspieranie Rosji jest sprzeczne z interesem Polski i mówimy to jasno.
Natomiast wspieramy Orbána w innych kwestiach – przede wszystkim w wizji Unii Europejskiej jako wspólnoty suwerennych państw.
Polityka międzynarodowa ma wiele wymiarów. Nie zawsze zgadzamy się ze wszystkim, ale w niektórych obszarach współpraca jest możliwa.
Węgry blokują środki dla Polski i krytykują pomoc Ukrainie. To nie za dużo?
Tak jak powiedziałem – w niektórych kwestiach się nie zgadzamy, w innych się zgadzamy. Podstawą jest wspólnota pewnych wartości i wizja Unii Europejskiej.
Sejm ma się zająć ustawą o najmie krótkoterminowym. Czy samorządy powinny mieć możliwość wyłączania części miast z takiego najmu?
Najem krótkoterminowy to zjawisko, które trzeba uregulować dla dobra turystyki i lokalnych społeczności.
Rozwój turystyki powinien odbywać się w zgodzie ze środowiskiem społecznym i przyrodniczym. Jeżeli ktoś chce spokojnie mieszkać, nie powinien być narażony na ciągłą rotację turystów w swoim budynku.
Dlatego uważam, że samorządy powinny mieć możliwość wprowadzania takich ograniczeń. Ale bardzo ważne jest, aby przepisy wchodziły z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby właściciele nieruchomości mogli się dostosować.
Najem krótkoterminowy będzie się rozwijał, ale musi funkcjonować w zgodzie z lokalnymi społecznościami i regulacjami europejskimi.
Czy poparłby pan możliwość wyłączania części miasta z najmu krótkoterminowego?
Tak, zdecydowanie. Ale z odpowiednio długim okresem przejściowym, żeby właściciele mogli się przygotować do zmian.