Razem pozytywnie odnosi się do programu SAFE. Adrian Zandberg mówi o najniższym koszcie pożyczki na dozbrajanie sił zbrojnych. Tymczasem prezydent proponuje „SAFE zero”. Na który wariant by pani postawiła?
Przede wszystkim musimy zacząć od jednej podstawowej kwestii – to jest całkowicie fałszywa alternatywa. To nie jest tak, że mamy z jednej strony europejski SAFE, a z drugiej polski SAFE zero procent. Te rozwiązania się nie wykluczają.
Spróbuję to wyjaśnić, bo wszyscy jesteśmy jeszcze w pewnej niepewności co do tego, na czym konkretnie polega propozycja prezydenta. My przeanalizowaliśmy ją z naszymi ekspertami i ekonomistami.
Słyszeli już państwo szczegóły propozycji prezydenta?
O godzinie 12.30 zapraszamy na konferencję prasową Adriana Zandberga i ekonomisty doktora Iwo Augustyńskiego we Wrocławiu na temat propozycji partii Razem. Natomiast mogę powiedzieć o podstawach naszego założenia.
Wygląda na to, że propozycja prezydenta polega w praktyce na przeksięgowaniu zysku wynikającego ze wzrostu wartości złota i przekazaniu tej kwoty rządowi. I tutaj pojawiają się dwie kwestie.
Po pierwsze, program SAFE dotyczy w dużej mierze wydatków realizowanych w walutach obcych. Zakupy na obronność będą w wielu przypadkach dokonywane w euro, więc potrzebujemy korzystnego kredytu właśnie w tej walucie.
Po drugie, budowanie zdolności obronnych to także inwestycje w Polsce – w złotówkach, tworzące miejsca pracy i rozwijające nasze bezpieczeństwo. Dlatego nasza propozycja jest bardzo prosta: nie będzie bezpieczeństwa Polski bez bezpieczeństwa energetycznego.
Jeżeli prezes NBP znalazł rozwiązanie pozwalające finansować inwestycje, które zwiększą nasze bezpieczeństwo, to naszym zdaniem najlepszym kierunkiem jest inwestycja w osiem bloków jądrowych. Finansowanie w złotówkach z NBP, na faktycznie zero procent, mogłoby stopniowo finansować budowę tych bloków. Dzięki temu pieniądze pozostałyby w Polsce – w polskich inwestycjach.
To będzie oficjalna propozycja partii Razem dotycząca SAFE zero?
Tak. Szczegóły przedstawi Adrian Zandberg z naszym ekspertem. Proponujemy też rozwiązanie, które pozwoli uniezależnić te inwestycje od zmian rządu i bieżących sporów politycznych. Chodzi o to, żeby inwestycje w bezpieczeństwo i obronność były stabilne i nie zależały od aktualnej przepychanki politycznej.
SAFE zero jest przedstawiane przez prezesa NBP jako rozwiązanie bezkosztowe. Czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak rozwiązanie bezkosztowe?
Prezes Glapiński wskazał, że jest to rozwiązanie jednorazowe i nie da się go zastosować wielokrotnie. Oczywiście możemy się mylić, ponieważ szczegóły nie zostały jeszcze przedstawione.
Z naszych analiz wynika jednak, że takie rozwiązanie jest możliwe. Od dawna mówimy, że inwestycje w Polsce mogą być finansowane kredytem i że można wykorzystywać środki, którymi dysponuje NBP.
Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy – nie możemy bez ograniczeń finansować wszystkiego narzędziami banku centralnego. Dlatego podkreślamy, że powinny to być inwestycje w Polsce, które generują obrót w naszej gospodarce. Niedopuszczalne byłoby wykorzystywanie NBP do finansowania bieżących zakupów w walutach obcych.
Czy w pani ocenie propozycja prezesa NBP to poważny pomysł, czy raczej próba przygotowania argumentu dla ewentualnego weta prezydenta wobec programu SAFE?
Trudno to ocenić, bo mimo że minęły już trzy dni od ogłoszenia tej propozycji, nadal nie znamy jej szczegółów. Natomiast na pewno jest to dobry sygnał, że prezes NBP wskazuje na możliwość finansowania dużych inwestycji w obronność.
Od dawna mówimy, że takie środki istnieją. I dobrze, że zaczynamy o tym rozmawiać szerzej. Nie jesteśmy skazani na czekanie, aż ktoś nam pożyczy pieniądze albo aż pomoc przyjdzie z zewnątrz. Powinniśmy działać aktywnie i zwiększać bezpieczeństwo Polski własnymi decyzjami.
Co zrobi Razem w przypadku ewentualnego weta wobec europejskiego programu SAFE?
Jeżeli prezydent Karol Nawrocki zawetowałby program SAFE, byłby to bardzo duży błąd. Podobnie jak w czasie rządów PiS byliśmy zwolennikami przyjęcia Krajowego Planu Odbudowy, bo to się Polsce po prostu opłacało, tak samo dziś jesteśmy zwolennikami przyjęcia programu SAFE.
Jeżeli istnieje możliwość uzyskania korzystnego finansowania dla Polski, powinniśmy z niej korzystać ponad bieżącymi sporami politycznymi. Byłoby nierozsądne rezygnować z takich środków tylko z powodów politycznych.
Mimo że to oznacza zadłużenie Polski nawet na 45 lat?
To są inwestycje, które i tak musimy zrealizować. Widzimy nawet po stronie Prawa i Sprawiedliwości, że próbują znaleźć alternatywę, bo trudno uzasadnić rezygnację z tych środków.
Musimy też pamiętać o sytuacji międzynarodowej. W takim momencie powinniśmy bardzo poważnie rozmawiać o energetyce, bo widzimy, gdzie toczy się dziś wojna.
Mówimy o energetyce i dozbrajaniu, ale jest też ochrona zdrowia. Brak odpowiedniego finansowania był jedną z przyczyn wyjścia Razem z Koalicji 15 października. Czy poparliby państwo zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem zdrowotnym, jak proponuje Nowa Lewica?
Ta propozycja jest częściowo zasadna. Z tego, co pamiętam, została przedstawiona kilka miesięcy temu i od tego czasu nie pojawiły się żadne konkretne działania rządu.
Część pomysłów budzi jednak wątpliwości. Na przykład trudno znaleźć uzasadnienie dla podatku od mrożonej pizzy, skoro w ekskluzywnej restauracji podobnego podatku by nie było.
Natomiast jeśli chodzi o zwiększanie finansowania ochrony zdrowia, jesteśmy skłonni takie propozycje poprzeć. Nasz program jest jednak prostszy – uważamy, że docelowo powinna istnieć jedna progresywna danina, bez dodatkowych składek i różnych systemów opodatkowania.
Podatek powinien zależeć od tego, ile ktoś zarabia, a nie od tego, czy jest rolnikiem, księdzem, mikroprzedsiębiorcą czy dużym przedsiębiorcą. Takie rozwiązanie uprościłoby finansowanie ochrony zdrowia. Musimy powiedzieć jasno: to, co dziś trafia do NFZ ze składek, po prostu nie wystarcza. System i tak musi być dofinansowywany z budżetu państwa.