Partia Razem wzięła udział w spotkaniu z prezydentem Nawrockim. Nie było Adriana Zandberga, to pani była tam szefową wczoraj. W spotkaniu nie wzięli udział politycy Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Z czym z tych rozmów wychodzi partia Razem? Co państwo dla Polaków tam załatwili?
- Byliśmy na spotkaniu z prezydentem na jego zaproszenie. Zaprosił wszystkie kluby i koła z parlamentu. Szefową naszego koła jest Marcelina Zawisza. Byliśmy my i dwójka członków zarządu krajowego. To było konstruktywne spotkanie. Prezydent chciał poznać nasze opinie o jego projektach. Był też otwarty na rozmowę o projektach, które przedstawiło Razem. To w ostatnich miesiącach proponowaliśmy koalicji rządzącej.
No to może o konkretach porozmawiamy? Podobno namawiali państwo prezydenta, żeby zawetował ustawę znoszącą kadencyjność Polskiego Stronnictwa Ludowego. Chcą państwo zablokować zniesienie kadencyjności tylko dlatego, że państwa nie ma w samorządach, z małymi wyjątkami?
- Nie. Dla wszystkich jest jasne, to widać po nastrojach społecznych, że wprowadzenie limitu tych kadencji dla włodarzy to pewien bezpiecznik. To ma nas uchronić przed tworzeniem się patologicznych układów we władzy samorządowej. Oni, zamiast rządzić, zajmują się obsadzaniem swoich ludzi w spółkach, instytucjach, uzależniają od siebie lokalne media. To kończy się wieloma latami rządzenia tych samych osób.
W małopolskich gminach rządzą politycy Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Prawa i Sprawiedliwości. Pani mówi o tych toksycznych związkach. Rozumiem, że gwarancją byłaby zmiana i obecność tam Razem, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej?
- Nie byłaby to gwarancja, ale limit kadencji to dobry pierwszy bezpiecznik. Mamy rozwiązania zmierzające do tego, żeby radni nie mogli zasiadać w zarządach spółek, radach nadzorczych. Nie powinno być tego, że radny z Krakowa obejmuje stanowiska w spółkach sąsiednich gmin. Widzimy to teraz w Krakowie także.
Co na to prezydent? Zawetuje tę ustawę, jeśli przejdzie przez parlament, bo nie wiadomo, czy przejdzie?
- Prezydent w tym momencie nie może nic deklarować, ale byliśmy w stanie się dogadać, że ten problem w samorządach jest. Ten limit wprowadził PiS. Jesteśmy więc dobrej myśli. Prezydent był otwarty na nasze projekty, które odpowiadają na ten sam problem, który prezydent próbuje załatwić. Mówimy o demografii, naszym projekcie ws. bezpłatnych posiłków dla dzieci, zmniejszenia liczebności grup w przedszkolach publicznych, żeby one się nie zamykały, tylko po prostu tworzyły mniejsze, bardziej komfortowe dla dzieci i dla wychowawców grupy. To nasze projekty, które w tym momencie wiszą na tym, że koalicja rządząca nie chce ich procedować. Kolejnym projektem jest nasza propozycja podatku antyspekulacyjnego od trzeciego mieszkania. Niestety nie zebraliśmy podpisów. Nas jest za mało.
Politycy mają trochę tych nieruchomości...
- Niestety w Sejmie nie było 15 posłów…
Nawet 15?
- Niestety. Jak jednak popatrzymy na oświadczenia majątkowe parlamentarzystów, jest tam pewne wyjaśnienie.
Nie liczmy nikomu tutaj nieruchomości dzisiaj.
- Gdy to się przekłada na decyzje o ustawach, trzeba na to patrzeć.
Mówią państwo o dobrostanie dzieci i młodzieży. Zapytali państwo prezydenta, dlaczego zawetował ustawę o usługach cyfrowych? Ustawa, która miała ograniczyć dostęp młodzieży do treści nieodpowiednich w internecie.
- Szczerze powiem, że nasza rozmowa się przeciągnęła o 25 minut. Tego nie zdążyliśmy poruszyć.
Podatek cyfrowy też nie? Niby lewica tyle o podatku cyfrowym mówi...
- Nie da się wszystkich tematów poruszyć w nieco ponad godzinę. Więcej czasu nie było. Udało nam się wiele istotnych kwestii poruszyć.
Ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dzieci do lat 15. Do końca lutego ma być projekt gotowy. Razem poprze takie rozwiązania?
- Każdy projekt najpierw trzeba przeczytać. Wydaje mi się, że nie ma wątpliwości, iż nad tym problemem powinniśmy się pochylić. Nikt nie wie, jaki jest wpływ obecnych social mediów na ich zdrowie, w tym zdrowie psychiczne. Nikt z nas się nie wychowywał z internetem w kieszeni. To trzeba poważnie potraktować. Nie umniejszając podmiotowości młodzieży, odpowiedzialnością państwa, polityków i rodziców jest dbanie o ich psychikę.
Razem idzie do prezydenta z projektami, którymi nie jest zainteresowana Koalicja 15 października. Całkiem niedawno rzecznik Razem mówił w jednym z wywiadów, że po nowych wyborach to Razem będzie trzecią drogą. Tylko dla kogo będzie trzecią drogą? Dla Konfederacji i PiS czy dla Koalicji Obywatelskiej i PSL?
- Ten cytat trzeba interpretować tak, że jesteśmy siłą prospołeczną, progresywną i nie należymy do Koalicji 15 października. Widzimy efekty ich polityki. Ludzie są wściekli. Widzimy masowo zamykane porodówki. 18 porodówek przez ostatnie 4 tygodnie. To wynik tego, że polska ochrona zdrowia się zwija.
Z czegoś to wynika. Wynika to także z demografii. O tym pani mówiła.
- To wynika z wyboru dyrektorów. Słuchajmy ekspertów. Oni wskazują, że porodówki zamykają się też tam, gdzie dzieci się rodzą. Porodówka to oddziały ginekologiczno-położnicze. Tam jest patologia ciąży, onkologia, opieka nad noworodkami. Z tego rezygnujemy, bo system finansowania ochrony zdrowia motywuje dyrektorów, żeby te oddziały się samorzutnie zamykały.
Wracając do tej trzeciej drogi, którą ma być Razem. W Krakowie Razem jest już trzecią drogą dla Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej, dla Krakowa dla mieszkańców w sprawie referendum. Dzisiaj Razem, to takie Razem Korony Polskiej w Krakowie?
- Musi pan wyjaśnić to pytanie. Partia Razem nie ma oficjalnego stanowiska ws. referendum. Rozumiem, że polityka prezydenta Miszalskiego, z którą się nie zgadzam… Chodzi o bilety komunikacji miejskiej, obsadzanie członków PO na stołkach. To wzbudziło szczery gniew ludzi. Wierzę, że to jest autentyczne. Jednak ten gniew cynicznie wykorzystują określone środowiska, żeby wyrwać kawałek władzy w Krakowie.
Kto?
- To Konfederacja i Braun. Widzieliśmy ich na protestach przy SCT. Oni nie są tam, bo troszczą się o los mieszkańców i mieszkanek.
Pani nie głosowała za SCT.
- Nie.
Tylko Łukasz Maślona z państwa klubu zagłosował za.
- Tak. To jego decyzja. Wprowadzenie SCT – jakby było mądrze wprowadzone – może działać dla zdrowia mieszkańców. W tej formie nie mogłam za tym jednak podnieść ręki. Takich zmian nie wprowadza się w 6 miesięcy, z konsultacjami dwa dni przed głosowaniem. Tak się tego nie robi.
Do niedawna była pani przedstawicielką klubu Kraków dla mieszkańców. Podobno Łukasz Gibała przegrał głosowanie w sprawie dołączenia do akcji referendalnej.
- Tego nie wiem. Gdy tam byłam, nie było takiego głosowania. Do początku stycznia tego tematu nie było na spotkaniach klubu.
Pani opuściła klub, żeby nie być w takim miejscu? Z perspektywy Warszawy nieładnie by to wyglądało - Razem z Konfederacją, Konfederacją Korony Polskiej w akcji referendalnej.
- Niezadowolenie mieszkańców z polityki prezydenta jest uzasadnione. Moje wyjście z klubu było motywowane tym, że nasze wizje tego, jak powinniśmy prowadzić politykę, zaczęły się rozjeżdżać z Łukaszem Gibałą. Były powody do zawiązania tej koalicji. Było kilka wspólnych akcji, ale teraz…
Wilk syty i owca cała?
- Owca cała. Zobaczymy, jak z wilkiem.
Z Łukaszem Gibałą?
- No nie wiem…
W takim razie Razem w Krakowie, jeśli dojdzie do takich wyborów prezydenckich, przedterminowych, wystawi swojego kandydata, czy poprze Łukasza Gibałę?
- Jako ogólnopolska partia parlamentarna, która ma w Krakowie ponad 500 członków, powinniśmy wystawić własne listy do Rady Miasta i własnego kandydata lub kandydatkę na prezydenta.
To będzie Aleksandra Owca?
- Ta decyzja nie zapadła. Dopiero zaczęła się zbiórka podpisów pod referendum. Czy to będzie rok 2026 lub 2029, partia Razem będzie podejmować decyzję o tym, kogo wystawić tak, żeby jak najlepiej reprezentował mieszkanki i mieszkańców, żeby miał jak największą szansę zwyciężyć i doprowadzić do tego, że nam wszystkim będzie się w Krakowie dobrze żyło.