Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Aleksandrem Miszalskim.
Jaka powinna być polska odpowiedź na zatrzymanie Andrzeja Poczobuta ze Związku Polaków na Białorusi? Wcześniej na 15 dni skazana została Andżelika Borys.
- Na pewno powinna być zdecydowana i wyrazista. To, co się dzieje na Białorusi, jest niedopuszczalnie. Niewinni są aresztowani. Mam nadzieję, że już teraz rządzący nie uważają jak marszałek Karczewski, że Łukaszenka to ciepły człowiek, z którym fajnie się rozmawia. Mam nadzieję, że wydarzenia, które miały miejsce kilka miesięcy temu, dały im do myślenia i reakcje będą zdecydowane. Podejmijmy wszystkie kroki, żeby tych niewinnych ludzi władze białoruskie wypuściły.
To wygląda na skoordynowaną akcję. Trwają przeszukania w mieszkaniach innych członków Związku Polaków na Białorusi.
- Nie jest to przypadek. Weźmy pod uwagę powód zatrzymania Andżeliki Borys. To absurd. Ten jarmark był robiony co roku. Dlaczego to nagle było nielegalne zgromadzenie? To ustawka polityczna. Trzeba reagować.
Na dzisiaj zapowiadane są nowe obostrzenia. Pełny lockdown to dzisiaj konieczność, włącznie z zakazem przemieszczania się?
- Od tego powinny być odpowiednie służby, badania. Nie widzimisię posłów i rządu. Ich decyzje muszą być poparte wiedzą. Rząd działa po omacku. Słyszymy wypowiedzi. Oni się zastanawiają co zamknąć, gdzie ludzie się bardziej zarażają. W profesjonalnych służbach powinniśmy wiedzę mieć. Nie rozumiem, czemu w Kościołach nie ma ograniczeń, czemu niektóre biznesy się zamyka, inne nie. Nie wygląda to dobrze. Jeżeli jest konieczność zamykania kolejnych branż i ograniczeń, może trzeba to zrobić, ale nie można zapominać, że za 5-6 dni kończy się pomoc dla przedsiębiorców z branż zamkniętych. Tarcze niektóre już nie funkcjonują. Tarcza PFR 2.0 kończy się w marcu. Jeśli rząd planuje lockdown na kwiecień, musi iść za tym akcja informacyjna, na co przedsiębiorcy mogą liczyć. Oni są w trudnej sytuacji. Do kiedy będą czekać? Znowu będzie fala bankructw i zwolnień.
Pan apelował o otwieranie gastronomii i turystyki. Gdzie byśmy dzisiaj byli, jakby to zostało otwarte?
- My apelowaliśmy, że jak rząd nie wypłaca środków finansowych, nie pozwala dać szansy na przetrwanie, wtedy w rygorach branże powinno się otwierać. Najlepsza by była sytuacja jak w Niemczech i Austrii. Tam się zamyka, ale się płaci. W Austrii były dopłaty rządu 70% do kosztów, były dopłaty do przychodów. 1000 euro zapomogi dla każdego wspólnika. W Niemczech, Portugalii, Hiszpanii jest podobnie. Procenty PKB przeznaczane na pomoc w tych krajach w porównaniu do procentów PKB Polski... Tam wszyscy są automatycznie objęci pomocą. U nas co czwarty, co piąty restaurator dostał tylko pomoc. To problem. Wszyscy mogą czekać w domach, ale rząd musi dać pomoc. Jak rząd nie płaci, my mówimy, że skoro tarcze są dziurawe, otwórzcie ich przy reżimie. Rząd ma badania, rząd ma wiedzieć, które branże otwierać. Rząd mówi, że im się wydaje. Mija rok od początku pandemii. Można było skorzystać z badań.
Choć nikt nie przewidywał jak bardzo zjadliwa będzie brytyjska wersja koronawirusa.
- Nikt nie przewidywał, ale w grudniu jak już wariant brytyjski był na Wyspach i media pisały o rosnących liczbach, premier zamykał Wielką Brytanię. Rząd tymczasem LOT-em ściągał rodaków, ale nikt ich nie testował, nie było kwarantanny. My mówiliśmy o tym. Powinny być testy i kwarantanna. Nie było. Teraz 70% zakażeń to wariant brytyjski. Rząd tego wtedy nie wiedział, myśmy wiedzieli.
Co z przedszkolami i żłobkami? Specjaliści mówią, że tam są ogniska. Do zamknięcia? Konsekwencją będzie to, że pracownicy będą musieli zająć się dziećmi, także część kadry medycznej.
- Tak. Z tego co czytam specjalistów i co widzę po znajomych, często na Covid-19 zapadają rodzice dzieci, które to przyniosły z przedszkola lub szkoły. Nawet tam ogniska są większe. Wiemy, że to jest problem dla rodziców, koszty dla gospodarki. Trzeba apelować o rozsądne decyzje. Jak trzeba, to trzeba. Mam nadzieję, że to jest badane.
Pan zagłosuje za Funduszem Odbudowy?
- Fundusz jest nam potrzebny. Od początku mówimy, że weto jest absurdem. Te pieniądze to wielka pomoc dla Polski. Jednak ta pomoc będzie pomocna, gdy zostanie wydana racjonalnie. Musi to być na cele określone przez UE. Musi to być też sprawiedliwe. Nie jak przy Funduszu Inicjatyw Lokalnych, że dostają tylko gminy, w których rządzi PiS, albo spółki państwowe, na których uwłaszczają się ludzie jak Daniel Obajtek. Jeśli mamy przegłosować 200 miliardów złotych i z tego mają powstać kolejne pałace Obajtka i innych PiS-owskich oligarchów, to jest pytanie. Za takim funduszem chcemy głosować? Ja bym nie chciał tych pieniędzy wpuszczać w machinę propagandową PiS i oddawać im. Pieniądze są konieczne, ale mają być podzielone sprawiedliwie. Mieszkańcy całej Polski muszą skorzystać, nie ci wybrani przez PiS.
Czyli proeuropejska partia grozi całej Wspólnocie, że wywróci Fundusz Odbudowy?
- Proeuropejska partia mówi, że pieniądze mają być podzielone racjonalnie. Liczymy, że rządzący się opamiętają i wydatkowanie tego będzie racjonalne.
Koalicja Obywatelska nie poprze tego nawet, jakby Centrum Muzyki w Cichym Kąciku miało być dofinansowane z Krajowego Planu Odbudowy, o czym niedawno informował prezydent Jacek Majchrowski?
- Liczę, że rządzący się opamiętają.