Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką Kukiz’15, Agnieszką Ścigaj.
Znamy kandydatów na najważniejsze stanowiska unijne. Szefową Komisji Europejskiej ma zostać Ursula von der Leyen. To nasze zwycięstwo, czy przegrana? Pytam w kontekście blokady kandydatury Fransa Timmermansa.
- Niewiele wiemy. Nie wiemy czy jest co świętować. Poczekajmy na prezentację kandydatki. Możemy popatrzeć na zablokowanie pana Timmermansa. To była osoba, która przez ostatni czas mocno i negatywnie wypowiadała się, wchodziła w konflikt z polskim rządem. To może mieć różne podłoża, ale to by nie służyło Polakom i naszej pozycji negocjacyjnej przed budżetem UE. Szef Komisji Europejskiej to najważniejsze stanowisko w UE pod kątem środków finansowych.
Frans Timmermans pewnie będzie wiceprzewodniczącym...
- Właśnie. Pewnie będzie miał duży wpływ na podziały środków europejskich. Pani von der Leyen to osoba… Trudno mówić o wygranej. Tym by było jakby na czele KE stanął przedstawiciele Grupy Wyszehradzkiej. Wtedy by było zadowolenie. Pytanie, jaką nowa szefowa przyjmie rolę, jaki będzie jej stosunek do Polski.
Najważniejsze stanowiska zajmą przedstawiciele Niemiec, Francji, Belgii i Hiszpanii. Nowe osoby na stanowiskach UE to także zmiana w relacjach Bruksela-Warszawa w kontekście zmian w sądownictwie i nie tylko?
- Tego nie wiemy. Zobaczymy. Nie ma tam osób, które miały postulaty związane z reformą struktur UE. Z ich ust nie padała opcja zmiany roli, że to Parlament Europejski będzie miał większe znaczenie od KE. Nie widzę świeżości. Wiele rzeczy jednak w strukturach UE – od pieniędzy po rozwiązania prawne – odbywa się na linii towarzyskiej. Lepiej jest mieć zatem osoby na stanowiskach, które nie są w otwartym sporze z polskim rządem. Łatwiej będzie rozmawiać. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Szybko to się okaże. Teraz będą negocjacje budżetowe. To kluczowe dla Polaków. Dowiemy się, czy z tymi osobami łatwo się rozmawia polskiemu rządowi, czy to było jednak złudzenie.
Powiedziała pani, że nie widzi świeżości. Patrząc z innej perspektywy – mamy kobiety na najważniejszych stanowiskach.
- Tak. Pod tym kątem tak. Ja jestem zwolennikiem kompetencji i oceniania osoby na stanowiskach pod tym kątem. Kobiety są równie kompetentne, czasem bardziej od mężczyzn, ale płeć nie jest dla mnie kryterium przy obsadzie stanowisk. Nie widzę świeżości. Jeśli szefową KE dalej jest przedstawiciel Niemiec z partii, która wiodła prym, zakładamy, że w polityce wiele się nie zmieni.
Wspominana tutaj Komisja Europejska ma zastrzeżenia co do realizacji programu Czyste Powietrze. W samej Małopolsce podpisano dotąd 1250 umów przy 500 tysiącach dymiących kopciuchów. Program ma trwać 10 lat. Kto ma rację w dyskusji związanej ze sposobem rozdzielania pieniędzy unijnych na program Czyste Powietrze?
- To pierwszy test. Tu zobaczymy rozmowy z polskim rządem. To idealny przykład, żeby zobaczyć, czy możemy rozmawiać z nowymi władzami KE. Nie wyobrażam sobie stracenia tych środków, że rząd nie stanie na wysokości zadania. Jakbyśmy stracili te środki, byłby to poważny uszczerbek. Trzeba to będzie sfinansować z budżetu państwa. To pierwszy test. Nie chcę mówić kto ma rację. Środki europejskie na czyste powietrze podlegają dużej biurokracji. W sprawach technicznych często mamy problemy z rozliczeniem lub realizacją projektów. One nie zawsze wynikają z reguł UE. Często my sami sobie to komplikujemy.
Co się powinno zmienić w działaniu tego programu, który funkcjonuje prawie od roku? Ponad 30 gmin ze 182 w Małopolsce przystąpiło do programu. 1250 umów na pół miliona kopciuchów. Chyba jakieś przyspieszenie i zmiana jest konieczna.
- Jest konieczna. Widać, że program cieszy się popularnością. W Małopolsce mamy problem ze smogiem. Wiele razy rozmawialiśmy o dywersyfikacji wyboru alternatywnych źródeł ogrzewania domu. W tym programie tego nie ma. Jest wskazanie na konkretne piece. Skupiamy się nie na ograniczeniu emisyjności, ale na zmianie pieców. Dywersyfikacja jest konieczna. Mówiłam o elektrofiltrach. Ich nie ma w programach. Te możliwości zostały poparte sprawdzonymi rozwiązaniami. To tańsze. O tym można rozmawiać. Gdy są podpisane umowy, nie ma pola do manewru. Środki trzeba wypłacić.
Mówiła pani wczoraj, że w ciągu tygodnia Kukiz’15 podejmie decyzję, czy do wyborów jesienią pójdzie sam, czy z koalicjantem. Które rozwiązanie dzisiaj wydaje się bardziej prawdopodobne?
- W ciągu tygodnia. Pewnie po posiedzeniu programowym Paweł Kukiz to ogłosi. Rozmawiamy z Bezpartyjnymi Samorządowcami, organizacjami pozarządowymi i innymi ugrupowaniami. Rozmowy toczymy na temat postulatów programowych. To dla nas najważniejsze. W polityce to najtrudniejsze rozmowy. Łatwiej rozmawiać o stołkach, miejscach na listach, trudniej o obietnicach dla wyborców. To partie interesuje na drugim miejscu. Rozmowy toczymy. Widzimy co się dzieje na polskiej scenie. Niby są dwa słuszne obozy. To jest wmawiane Polakom. My się nie zgadzamy. Jak z polskiej sceny znikną mniejsze ugrupowania, na wiele lat zamknie się ta przestrzeń dla nowych inicjatyw.
Sam poseł Rzymkowski sugeruje, że samodzielny start Kukiz’15 wydaje się dzisiaj wykluczony.
- To zbyt daleko idący osąd. Dyskusje się toczą, w klubie mamy różne opinie. Ja tak nie uważam. Dostaliśmy mocną lekcję podczas ostatnich wyborów. Odrobiliśmy to. Nie uważam, że jesteśmy skazani na koalicję. Samodzielne pójście będzie jednak trudne. Nadal nie bierzemy środków finansowych, musimy walczyć w nierównej walce. Ugrupowania systemowe mają wiele milionów na propagandę. My złożyliśmy 150 projektów ustaw, są konkretne pomysły. Podczas kampanii ludzie mówią do nas, że nie wiedzą co proponujemy. Nie wynika to z tego, że nic nie proponujemy. Nie mamy środków na powiedzenie tego odbiorcom. Widzimy trudności, ale jesteśmy młodym ugrupowaniem. Formujemy się, uczymy się, wyciągamy wnioski. Nie wykluczam samodzielnego startu.
Kto z Kukiz’15 aplikuje dziś do PiS, jak to mówił jeden z przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy?
- Tego nie wiem. Ja nie. Z tego co rozmawiam z kolegami w klubie, nikt nie zgłasza takiej chęci. Słowa marszałka Terleckiego były zbyt daleko idące. One były odarte z pokory. Jak się jest u władzy, trzeba mieć pokorę i szacunek do drugiego człowieka.