Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką niezrzeszoną, Agnieszką Ścigaj.
Jest pani posłanką niezrzeszoną, ale bliższą Koalicji Polskiej bez Kukiza, czy bliższą Kukizowi bez Koalicji Polskiej?
- Z całą pewnością bliska postulatom, które Kukiz’15 miało w założeniach. Chodzi o bezpośrednią demokrację. Te postulaty przyjęła też do siebie Koalicja Polska. To nas łączy. Jeśli przyjdzie moment, że będzie się dało je wprowadzić, staniemy w jednym szeregu.
Paweł Kukiz mówi w wywiadzie dla TVP 3 Opole, że poszło o pieniądze, PSL nie wywiązał się z umów finansowych i stąd rozwód. Poszło o pieniądze?
- Jeśli chodzi o powody rozstania Pawła Kukiza i części posłów z Koalicją Polską, trzeba ich słuchać. Mnie jest żal, że brakło rozmów o organizacji pracy. Powiedziałam co nas łączy. To się nie zmienia. Szczerze są też rzeczy, które można było wyjaśniać. Może kiedyś ten dialog będzie konstruktywniejszy. Ja co do tych kwestii finansowych nie będę zabierać głosu. To była sprawa Pawła Kukiza i jego oczekiwań. Dobrze mi się współpracowało i współpracuje z Koalicją Polską. W Krakowie działania będą kontynuowanie. Do Koalicji Polskiej zaprosiliśmy prawie wszystkie krakowskie organizacje małych i średnich przedsiębiorców. Mam nadzieję, że to będzie kontynuowane.
Pani mówiła o postulatach Kukiza. Dlaczego, inaczej niż Paweł Kukiz, nie poparła pani uchwały wspierającej unijne weto budżetu europejskiego?
- Ta uchwała nie była potrzebna. Za negocjacje unijne, za negocjowanie budżetów w imieniu Polaków i przeprowadzenie reformy sprawiedliwości ponosi odpowiedzialność rząd. Parlament jest od rozliczania rządu. Branie odpowiedzialność za nieudolną politykę dyplomatyczną rządu… Mamy wynegocjowany budżet, chwaliliśmy go. Gdy jednak mamy zapłacić cenę za coś, co niczego w polskim wymiarze sprawiedliwości nie zmieniło… Jest awantura o to w UE. Jakby to coś zmieniło, powinno być lepiej w sądach. Tak nie jest. Branie odpowiedzialności… Jestem zwolennikiem twardych negocjacji. Od początku to mówiłam. Polska powinna mieć dobrą pozycję negocjacyjną.
Takie gesty nie osłabiają pozycji negocjacyjnej? Podobnie list prezydentów miast ws. przelewu pieniędzy wprost do samorządów z UE?
- Do sytuacji takiej nie powinno dojść. Było wiele lat na politykę dyplomatyczną. Straszenie wetem, gdy pieniędzy potrzebują samorządy, to konsekwencja nieodpowiedzialnej polityki. Rozumiem samorządowców, którzy liczyli na te środki. Oni są w sytuacji bez wyjścia. Jest taka możliwość. Z Komisją Europejską będą negocjacje. Pieniądze mogą być blokowane przez Polskę, ale samorządy i organizacje pozarządowe zostaną tego pozbawione. One walczą o pieniądze dla mieszkańców. Przed nami wielki kryzys. Mamy zapłacić tak wielką kwotę za brak reformy wymiaru sprawiedliwości. To nieuczciwe wobec obywateli.
Nauczyciele planują apel do rządu o włączenie ich do pierwszej grupy osób szczepionych przeciwko Covid-19. Nauczyciele powinni być w tej grupie?
- Na pewno są w grupie ryzyka. Jeśli taka jest ich wola… Szczepienia powinny być dobrowolne. Przez zburzenie zaufania wobec polityków, spadło zaufanie do szczepienia przeciw Covid. Widzimy w badaniach, że w Polsce nie wszyscy będą chcieli się szczepić. Przed rządem wielkie zadanie, żeby przede wszystkim przekonać Polaków, że szczepienie jest skuteczne, nie będzie szkodliwe. Tego boją się ludzie. Jeśli nauczyciele apelują i są gotowi na szczepionkę, powinni znaleźć się na pierwszej linii.
Narodowy Program Szczepień natrafia na problemy. Według części lekarzy nie wszystkie podmioty medyczne będą mogły sprostać wyśrubowanym założeniom programu. Chodzi na przykład o 180 szczepień tygodniowo. Już powinny być zmiany, czy na razie Program zmian nie wymaga?
- Ja się nie podejmę oceny. Dobrze, że przytoczył pan słowa lekarzy. Politycy nadszarpnęli swoje zaufanie w pandemii. Raz minister mówił, że maseczki zabezpieczają, wcześniej, że nie. Do tej kwestii przekonania obywateli powinni być włączeni lekarze, specjaliści. Trzeba podejść poważnie do świadomości społecznej. Nie podejmę się oceny. Lekarze wiedzą najlepiej, czy będzie możliwe wykonanie planu. Przez całą pandemię mało było głosów specjalistów. Był polityczny przekaz. To powoduje brak zaufania, także wobec służby zdrowia.