Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką Kukiz’15, która do Sejmu dostała się z list PSL, Agnieszką Ścigaj.
Szyld Kukiz’15 będzie aktualny w nowej kadencji?
- Kwestia szyldu nie ma znaczenia. Powołaliśmy Koalicję Polską. Najważniejsze są postulaty. Kukizowcem jest ten, dla którego demokracja bezpośrednia, zmiany w ordynacji wyborczej, walka z korupcją są ważne. Mamy nowych sojuszników w postaci PSL. To plus. Trwają dyskusje co do szyldu. Koalicja Polska to dobra formuła. Ona otwiera przestrzeń na inne ugrupowania, ruchy miejskie. Jesteśmy na etapie budowania racjonalnego centrum, które nie kłóci, ale buduje i pracuje. Pytanie jest takie, czy klub będzie się nazywał Koalicja Polska Kukiz’15 - PSL czy zostanie samo Koalicja Polska.
PiS składa protest wyborczy ws. wyborów w sześciu okręgach senackich. Koalicja Obywatelska zapowiada trzy takie protesty. PSL-Koalicja Polska przewiduje podobne decyzje?
- Protesty nie są niczym złym. Zawsze się zdarzały. Jak są podejrzenia, to takie jest prawo. Można złożyć protest. Nie wiem, czy my będziemy gdzieś składać protesty. Nie mam takiej wiedzy. To Sąd Najwyższy rozstrzygnie, czy gdzieś było nadużycie. Dziwi mnie jednak, że to PiS robi. Ciężko zrzucić to na oponentów czy Donalda Tuska. Przed wyborami wiele zmieniono, wszystko miało być idealnie, tymczasem sam PiS do własnego organu zgłasza uwagi. Takie jest jednak prawo.
W Małopolsce przepadli w wyborach do Senatu kandydaci PSL. Tu nie ma mowy o protestach. Chociaż ciekawych sytuacji w Małopolsce nie brakuje. W okręgu, w którym startował Wiktor Durlak i Stanisław Kogut, mamy około 20 tysięcy głosów nieważnych.
- Tak. Sąd Najwyższy może sprawdzić, przeliczyć. Taka liczba głosów nieważnych budzi wątpliwość. To duża liczba.
Nie brakuje opinii, że protest wyborczy udowadnia niezłomność senatorów PSL. To PSL było wskazywane jako ewentualny koalicjant PiS w izbie wyższej. Faktycznie ten protest udowadnia niezłomność Ludowców?
- Niezłomność… To tak brzmi… Ja uważam, że to nie jest kwestia Ludowców, chociaż trzech senatorów wybranych z poparciem PSL było ciekawym kąskiem. Pewnie byli brani pod uwagę. Oni chcą trzymać się tego, do czego zobowiązali się wyborcom. Rozmawiać można nie na zasadzie kupowania, ale przekonywania argumentami, żeby głosowali za dobrym prawem. PSL tak jak Kukiz’15 od początku było taką opozycją. Oni wskazywali prawo dobre proponowane przez PiS i krytykowali złe. Czemu PiS nie chce takiego dialogu w Senacie? Czemu nie chce prawdziwej dyskusji? Może to byłby dobry przykład, jak zmienić politykę. Oni chcą mieć swoich, posłusznych. To psucie demokracji, prawa. W Senacie można poprawiać prawo, żeby nie było bubli. Tak było w tej kadencji. Ustawy wracały do Sejmu z poprawkami. Izba senacka musi mieć czas. To miesiąc, dwa więcej pracy nad projektem. Senatorzy mają mocny mandat. Nie sądzę, żeby oni na siłę robili obstrukcję. Oni poprawią prawo. Ono szybko wychodzi złe z Sejmu.
Pani kiedyś przyznała, że miała propozycję z PiS. Rozumiem, że cały Kukiz’15 był łakomym kąskiem dla partii politycznych przed wyborami do Sejmu?
- Widzi pan, jakie były efekty. Często posłowie Kukiz’15 znaleźli się w PiS i startowali z ich list. Niektórzy utrzymali mandat, tekę wiceministra, czy inne profity. To się zdarzało. To nie jest nowość. To nie jest uczciwe wobec wyborców. Jeśli się startuje z danych list… Mamy ordynację, jaką mamy. Ludzie patrzą przez szyld. Dla mnie jest niezrozumiałe, jeśli ktoś mówił o demokracji bezpośredniej, ale poszedł do ugrupowania, które tego zakazuje, nie chce dyskutować. Coś się tu rozmija. Można się znaleźć w innym ugrupowaniu i przekonać go do czegoś. Wtedy – tak jak nam się zdarzyło – stratujemy razem. Co innego gdy PiS nie chce słyszeć o referendach, nie chce zmiany ordynacji wyborczej. To mi się kłóci. Nie widzę uzasadnienia.
W tym tygodniu liderzy opozycji mają rozmawiać o współpracy w Senacie. Kto powinien być wspólnym kandydatem na marszałka? Jak powinno wyglądać prezydium Senatu?
- Najważniejsze są kompetencje i osobowość marszałka. Dlaczego jest taka walka? Ta osoba nie reprezentuje ugrupowania. Marszałkiem Sejmu i Senatu powinna być osoba rozwiązująca konflikty, która jest bezstronna, potrafi prowadzić debaty, szukać kompromisu, dopuszczać stronę społeczną. Musi czuwać nad formą tworzenia prawa, dobrą formą dialogu. Ta osoba musi dawać gwarancję takich debat. Od tego jest marszałek.
To dlatego Ludowcy tak negatywnie zareagowali na kandydaturę Bogdana Borusewicza?
- Chyba tak. On w poprzednich kadencjach nie dał się poznać od tej strony. Nie odnajdujemy takich cech w marszałku Borusewiczu. Jakby poszukać takiego kandydata, byłby on zaakceptowany przez wszystkie ugrupowania. To by było wyjście do dobrej debaty.
Jest kandydatura, którą zaproponuje PSL?
- Zaproponujemy na pewno. Trwają jeszcze dyskusje.
To będzie przedstawiciel PSL? Jeden z tej trójki?
- Tak. PSL i nasza koalicja w poprzedniej kadencji wykazała się rozsądkiem w debacie parlamentarnej. Bez emocji pracowaliśmy nad ustawami. Jeden z trzech kandydatów PSL da gwarancję takiej debaty.
Mówiła pani, jak powinna wyglądać praca Senatu. O ile większość opozycyjną uda się utrzymać, jak powinna pracować ta większość? Jak Senat powinien pracować nad ustawami przyjętymi przez Sejm, gdzie większość ma Zjednoczona Prawica?
- Merytorycznie. Senat nie ma możliwości na stałe blokowania aktu prawnego. On może opóźnić pracę, dać czas na poprawę błędów legislacyjnych, które będą rzutować na złe działanie prawa. Oni mają mieć na to czas. Musi być czas na konsultacje, rozmowy ze stroną społeczną. Senat dostając ustawę – jak to było w poprzedniej kadencji – procedowaną w ciągu jednej nocy… Często posłowie PiS nie wiedzieli, nad czym głosują.
Czyli merytoryczna praca, nie odrzucanie z automaty wszystkiego?
- Oczywiście. Tego musimy oczekiwać od Senatu. To izba refleksji nad tym, żeby z parlamentu wychodziło dobre prawo.