ZDiK się więc źle kojarzy i może zadziałać jak klątwa. A jak wiemy, poprzednik ZDiK-u (tego tarnowskiego), ma już swoje za uszami, czyli fuszerkę przy remoncie Krakowskiej i aferę z łącznikiem autostradowym. Czy warto znów kusić los? Prezydent Ciepiela spędził w Krakowie wystarczająco dużo czasu, żeby wiedzieć czym się wsławił ZDiK (ten krakowski). A swoją drogą, ZDiK (krakowski) stał się w którymś momencie ZDiT-em, a w końcu ZIKiT-em. Zdaje się więc, że ZDiK-iem być nie chciał. Czy to nie daje do myślenia...?
Weźcie więc i wymyślcie inną nazwę, dla własnego dobra. ZIKiT odradzam, bo grozi wam podobny poziom tak zwanego hejtu. Może jakiś warszawski ZTM? Wszyscy mówią, że w Warszawie to co drogowe i transportowe działa lepiej niż w Krakowie. Mimo że metro otwierają z ponad trzymiesięcznym opóźnieniem (bazuję na przedwyborczej obietnicy prezydent Gronkiewicz-Waltz), tunel pod Wisłostradą zalewa im woda zaraz po otwarciu. A autobusy częściej wjeżdżają w przystanki.
Maciej Skowronek
Obserwuj autora na Twitterze: