To petardy, których podobno nie wolno sprzedawać niepełnoletnim. Skąd więc biorą je te grupy, biegających po ulicach dzieciaków ? Kupują przez internet.
Najlepiej walnąć petardą obok staruszki, która może ze strachu upuści siatkę z zakupami, albo psa, który ze skowytem zacznie się wyrywać właścicielowi.
Moje psy nie boją się huku i błysku, ale większość zwierząt reaguje na to paniką. Mają słuch wielokrotnie czulszy od człowieka, więc sprawia im to ból. Przerażone ptaki zrywają się do lotu i - często w ciemności - zabijają o ściany budynków.
W Sylwestra do petard dołączają fajerwerki odpalane z dachów, balkonów, skwerów przez - zazwyczaj - trzeźwych inaczej, więc nie mających pełnej świadomości jak się to może skończyć. A jak się kończy, można wyczytać na początku stycznia ze statystyk policji i straży pożarnej.
Pourywane paluszki, wybite oczka, pożary, niczego nikogo nie uczą.
Durne zwyczaje, jak rzucanie petard, czy oblewanie ludzi wiadrami wody najlepiej tłumaczyć tradycją a barbarzyństwo, jak ubój rytualny, nakazami religijnymi.
A tak naprawdę wszystkie nakazy i zakazy można sprowadzić do jednego : Żyj tak, żeby nie krzywdzić innych - i ludzi i zwierząt, a jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie.
Czego wszystkim życzę - mądrzejszego Nowego Roku.