Fot. Pexels
Zmiana czasu z letniego na zimowy przypadła w nocy z 25 na 26 października - o godz. 3.00 wskazówki zegarów zostały cofnięte na godz. 2.00.
W całej Unii Europejskiej na czas zimowy przechodzi się w ostatnią niedzielę października, a do czasu letniego wraca się w ostatnią niedzielę marca. Wspólną we wszystkich państwach członkowskich datę i czas rozpoczęcia oraz zakończenia okresu stosowania czasu letniego wyznacza dyrektywa obowiązująca od 2001 r. W Polsce zmianę czasu reguluje rozporządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026.
Mimo że zdecydowana większość Europejczyków chciałaby likwidacji zmiany czasu, przeprowadzanej dwa razy w roku, rządy unijnych krajów nie mogą się w tej sprawie porozumieć.
Dyskusje na ten temat toczą się w Europie od siedmiu lat. Wtedy Komisja Europejska, odpowiadając na apele, zaproponowała, by skończyć z przestawianiem zegarków. Przekonywała, że zmiany czasu są zbyt kosztowne i uciążliwe dla obywateli i firm. Europarlament w 2019 roku poparł tę propozycję.
Jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy, kiedy Komisja przedstawiła swoje propozycje
- powiedziała rzeczniczka Komisji, Anna-Kaisa Itkonen.
Piłka jest po stronie państw członkowskich. To one muszą same się porozumieć w sprawie jednego czasu, który będzie obowiązujący
- dodała rzeczniczka.
Czy letni, czy zimowy - ten dylemat pozostaje nierozwiązany. A jeśli nie będzie koordynacji czasu między państwami, to będą problemy. Powstałaby swego rodzaju szachownica. To wiązałoby się z uciążliwościami podczas przejazdu przez kilka unijnych krajów, w których obowiązywałyby różne czasy.
Sytuacja jest obecnie taka, że większość państw chciałaby pozostać przy czasie letnim, kraje na północy wolałyby zimowy, a te na południu Europy właściwie nie chciałby żadnych zmian.