Dla kogo i jaką tradycją jest patrzenie na cierpienie tych zwierząt, niesienie ich w reklamówce, wrzucanie do wanny i własnoręczne mordowanie? Komu to może sprawiać przyjemność? Nie mówiąc już o tym, że mięso męczonych zwierząt jest po prostu niesmaczne. Czy nie lepiej kupić karpia w dzwonkach - takiego ze sprawdzonych hodowli, zabijanego w możliwie humanitarny sposób zaraz po wyłowieniu z wody? Chociaż i w takim wypadku przyzwyczajenia wyniesione z czasów komuny, dają o sobie znać...

Czym jest polska tradycja, chyba wszyscy wiemy i nie jest to z pewnością duszenie karpi w reklamówkach.

Tradycją angielskiego dworu jest na przykład przedświąteczne polowanie na lisa. I co? I książę Harry właśnie z niego zrezygnował, żeby nie sprawiać przykrości swojej żonie, która jest znaną obrończynią praw zwierząt.

Naprawianie świata zacznijmy od siebie a przyzwyczajeń, często idiotycznych i złych, nie nazywajmy tradycją.