Żmije lubią słońce, więc dlatego bardzo często w poszukiwaniu jego promieni wypełzają z lasów i łąk, i kierują się tam, gdzie mieszkają ludzie. W całej Małopolsce tylko od kwietnia strażacy wyjeżdżali już ponad 14 razy do zgłoszeń dotyczących właśnie żmij. W regionie tarnowskim problem jest przede wszystkim na Pogórzu Ciężkowickim. Tam kilka dni temu na podwórku mieszkaniec spotkał wyjątkowy okaz tego gatunku. "Właściciel napotkał żmiję na składowisku drewna obok domu. Była to żmija o długości ponad 1,5 metra. Strażacy złapali gada, przewieźli do lasu i tam wypuścili" - mówił Radiu Kraków Paweł Mazurek, rzecznik tarnowskiej straży pożarnej.
Strażacy muszą wypuścić żmiję do lasu, bo to gatunek pod ochroną. Jeśli zdarzy się tak, że wąż pojawi się w naszym ogrodzie czy na podwórku, nie wolno go drażnić, bo wtedy może zaatakować. Najlepiej zadzwonić po straż i do czasu przyjazdu strażaków nie próbować na własną rękę pozbyć się takiego niechcianego gościa.
Żmije zygzakowate coraz częściej także w ostatnich tygodniach można spotkać na górskich szlakach. Turyści przyznają, że czasem muszą przez nie zmieniać swoje plany i trasy. Jedna ze słuchaczek Radia Kraków Dominika majowe popołudnie chciała spędzić na Brzance na Pogórzu Cieżkowickim. "Chcieliśmy się przejść lasem, ale na trasie zauważyliśmy bardzo dużo żmij. W okolicy naszego domu też jest ich sporo" - mówiła słuchaczka.