Takie regulacje są szczególnie dotkliwe w miejscach, które sąsiadują na przykład ze szkołami. Wielu rodziców świadomie łamie przepisy - zostawiając samochody na parę minut, by odprowadzić dzieci do klasy. Co ciekawe znaki nie zawsze ustawione są zgodnie z prawem. Tak jest między innymi przy ulicy Skowronków w Tarnowie.
Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mogą na swoim terenie swobodnie decydować o organizacji ruchu samochodów. A to powoduje, że na takich parkingach ustawione znaki drogowe często nie spełniają norm przewidzianych w ustawch.
Czy kierowcy mogą zatem się do nich nie stosować?
"To wolna amerykanka, ale na prywatnym terenie to właściciel decyduje o organizacji ruchu" - przekonuje Krzysztof Tomasik z tarnowskiej straży miejskiej. "W takich sytuacjach mamy związane ręce" - dodaje komendant.
"Są takie sytuacje, w których strażnik miejski nie może podjąć interwencji, ponieważ oznakowanie nie daje podstawy do reagowania. Kilka takich miejsc mamy w Tarnowie, gdzie oznakowanie jest postawione niezgodnie z przepisami, w związku z tym naszej reakcji nie będzie" - tłumaczy Tomasik.
Innego zdania jest tarnowska policja. "Nie jesteśmy od oceniania czy znak jest legalny, czy nie - musimy interweniować i ukarać kierowcę" - przekonuje rzecznik tarnowskich policjantów, Paweł Klimek.
"Jeżeli znak nie przypomina znaku, nie spełnia norm, które są określone w ustawie, no to wiadomo - nie jest znakiem. Aczkolwiek jeśli jest postawiony taki znak drogowy na drodze, policjanci nie sprawdzają jego zasadności, nie sprawdzają legalności jego postawienia, tylko stosują się do sytuacji, jaką zastali na miejscu" - dodaje Klimek.
Kierowca, który zostawi swój samochód w miejscu niedozwolonym musi liczyć się z mandatem sięgającycm nawet 500 złotych.
Temat uporządkowałaby zmiana w prawie, które nałożyłaby większe wymagania dotyczące organizacji ruchu samochodów na terenach prywatnych. Niestety nowelizacja utknęła w sejmowych ławach.
(Marcin Golec/jp)