- Jestem po części amatorem, po części staram się ścigać w kategorii Elita. Ten wyścig był dla amatorów, ale żeby się utrzymać w czołówce, naprawdę trzeba było mieć dużo siły i trzeba było planować trasę nie jak amator, tylko jak zawodowiec. Pod względem przygotowania i zabezpieczenia trasy był to najlepszy wyścig, w jakim jechałem - mówił Grzegorz Warchoł.
Mimo niskiej frekwencji organizatorzy Karpackiego Wyścigu Kurierów dla amatorów zapowiadają, że będą chcieli go kontynuować w przyszłych latach. I liczą, że z czasem uczestników będzie więcej.
Bartłomiej Maziarz/jgk