Właścicielka Motodromu twierdzi, że nie było podstaw do wypowiedzenia umowy dzierżawy. "Jej zdaniem sąd nieprawidłowo ustalił stan faktyczny. W szczególności, że stwierdził, że pani była posiadaczem w złej wierze. Według niej, jej posiadanie było uzasadnione, oparte na prawie, które wywodzi z umowy dzierżawy. Wskazuje również, że sąd nie odniósł się do dokumentów, które przedkładała. Zarzuca nawet, że doszło do sądowego oszustwa" - wyjaśnia rzecznik sądu okręgowego w Tarnowie ds. cywilnych Irena Choma-Piotrowska. Zdaniem właścicielki Motodromu bowiem, gmina Tarnów poprzez składane dokumenty oraz zeznania świadków wprowadziła sąd w błąd.
Do czasu prawomocnego wyroku uciążliwy tor do nauki jazdy w podtarnowskiej Zbylitowskiej Górze teoretycznie może nadal działać. W przypadku ostatecznego niekorzystnego dla siebie wyroku właścicielka będzie się jednak musiała liczyć z wyższą kwoty za bezumowne wykorzystanie nieruchomości.
Właścicielka motodromu zwróciła również uwagę sądowi, że nakazano jej wydanie nieruchomości, a sąd pierwszej instancji nie odniósł się w ogóle do nakładów, jakie poniosła w związku z inwestycją. Oszacowała je na ponad milion złotych. "Sąd rozpoznawał sprawę w granicach, w jakich strony wytoczyły wzajemne powództwo. A kwestie rozliczenia wzajemnych roszczeń to jest dalszy etap" - wyjaśnia sędzia Irena Choma-Piotrowska. Jak dodaje, zwrot nakładów finansowych będzie możliwy, gdy sąd prawomocnym wyrokiem nakaże wydanie nieruchomości.
(Bartek Maziarz/ew)