- Pierwsze wrażenie było takie, że ktoś je niósł z samochodu, postawił na chwilę i zapomniał. Dlatego ich od razu nie zabrałem. W trakcie pracy się jednak wróciłem, bo padał deszcz i schowałem je pod dach - mówi Jarosław Smosna.
Zwierzęta zostały wyrzucone na śmietniku obok przychodni przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie w Tarnowie. Nie były niedożywione, ale klatka była zaniedbana. Najprawdopodobniej były nietrafionym prezentem. Na szczeście, dzięki pomocy pana Jarosława, szybko znalazły nowy dom.
(Agnieszka Wrońska/ko)