Podczas ponownego głosowania za obniżeniem pensji staroście część radnych PSL, którzy w radzie powiatu tarnowskiego są w koalicji z PiS, wstrzymała się od głosu i to wystarczyło do podjęcia tej uchwały.
- Myślę, że to dobra decyzja. Jest akt prawny, musimy go respektować i dlatego też postanowiliśmy po ostatniej sesji po rozmowach z klubem koalicyjnym PSL zwołać nadzwyczajną sesję, żeby to uregulować - mówi starosta Roman Łucarz
Zdaniem dyrektora wydziału prawnego Urzędu Wojewódzkiego Mirosława Chrapusty wydziały finansowe urzędów gmin, miast czy powiatów, w których nie podjęto uchwał dotyczących obniżek pensji, i tak powinny z automatu wypłacać szefom niższe uposażenie, bo inaczej narażają się na odpowiedzialność z tytułu naruszenia finansów publicznych, co może zweryfikować NIK czy Regionalna Izba Obrachunkowa.
Starosta tarnowski przyjął do wiadomości to co powiedział Radiu Kraków dyrektor Chrapusta - ale jak podkreślił jego zdaniem to rada, a nie urzędnicy powinna decydować o jego wynagrodzeniu. Roman Łucarz dodaje, że zna przykłady innych gmin, w których dwukrotnie trzeba było namawiać do obniżki pensji szefom samorządów.
Starosta tarnowski po obniżce będzie zarabiał 10 tysięcy 940 złotych brutto, czyli o 1 tysiąc 422 złote mniej niż do tej pory. Co ciekawe Roman Łucarz uważa, że niższą pensje powinien pobierać dopiero od października, a nie od lipca. Bo jego zdaniem obowiązuje go 3 miesięczny okres wypowiedzenia.
Bartek Maziarz/jgk