Jak tłumaczy Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, śledczy pod lupę wezmą okres od lutego 2019 do sierpnia 2025 roku i osoby, które wówczas zarządzały tarnowskimi "Jaskółkami". Jest podejrzenie, że nie działały zgodnie z prawem.
- Będąc zobowiązane do zajmowania się sprawami majtkowymi tego podmiotu, nie dopełniły obowiązków, a przede wszystkim nie zadbały o należyte zabezpieczenie wierzytelności wynikających z umów pożyczek udzielanych przez spółkę stowarzyszeniu Tarnowskie Towarzystwo Żużlowe. W ten sposób osoby te doprowadziły do wyrządzenia reprezentowanemu podmiotowi szkody majątkowej w kwocie 1 milion 666 tysięcy złotych - mówi.
Prokurator dodaje, że za ten czyn grozi nawet 10 lat więzienia.
Postępowanie jest na wczesnym etapie i toczy się w sprawie. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Prokuratura zapowiada w najbliższym czasie przesłuchania świadków. Śledczy nie wykluczają też powołania biegłych z zakresu księgowości. Mieliby sprawdzić, czy klubowa dokumentacja była prowadzona w sposób prawidłowy i rzetelny.
Przypomnijmy, jesienią ubiegłego roku ówczesny prezes Unii Tarnów Artur Kędziora (został odwołany przez radę nadzorczą w listopadzie), złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez poprzednich zarządzających klubem. Sprawa najpierw trafiła do Prokuratury Rejonowej w Bochni. Po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego bocheńscy śledczy stwierdzili, że zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa. Dlatego przekazały sprawę do Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Prokuratorskie śledztwo nie jest jedynym zmartwieniem tarnowskiej Unii. Klub nie dostał licencji Polskiego Związku Motorowego na starty w najbliższym sezonie Krajowej Ligi Żużlowej (ostatni, trzeci stopień rozgrywkowy). To m.in. ze względu na nie spłacenie zaległości wobec żużlowców sięgających 2 milionów złotych. Co prawda władze "Jaskółek" odwołały się od tej decyzji, ale nie ma jeszcze informacji o jej rozpatrzeniu przez władze ligi.
Innym problemem jest też kwestia podpisania umowy dzierżawy stadionu z miastem. Magistrat jest gotowy i chętny do kontynuacji współpracy, ale na razie... nie ma z kim podpisać dokumentów. Ze względu na zawirowania wewnętrzne, nie wiadomo, kto jest prezesem klubu lub mógłby go reprezentować przy podpisaniu dokumentów.