- Mnie by takie rozwiązanie odpowiadało, ale nie jest to proste w przypadku dróg, które jeszcze niedawno spełniały parametry drogi wojewódzkiej. Droga wojewódzka na pewno może przyjąć ciężkie samochody. Żeby wprowadzić tonaż, musielibyśmy udowodnić, że droga jest na tyle zniszczona, że nie mogą po niej jeździć takie samochody. Na ten moment zniszczeń takich nie widzimy. Będzie trudno wprowadzić ograniczenia tonażu - podkreśla Magdalena Marszałek.
Z drugiej strony to, że była droga wojewódzka nie jest bardzo zniszczona, jest na rękę władz Tuchowa, które muszą teraz o nią dbać, naprawiać i utrzymywać za własne pieniądze.