W szpitalu im. Edwarda Szczeklika ograniczenia nie dotyczą jednak pacjentów w stanie zagrożenia życia, kobiet ciężarnych czy z podejrzeniem choroby nowotworowej. Jak podkreśla dyrektor szpitala Marcin Kuta, chodzi o to, żeby ograniczyć do niezbędnego minimum przepływu osób w szpitalu.
"Szpital trochę spowalnia działalność, przygotowując się na ewentualne przyjęcie większej liczby pacjentów. I co tu dużo mówić, też trochę oszczędzając środki ochrony osobistej, zwłaszcza maseczki, których w przypadku zgłoszenia się większej liczby osób może nam po prostu braknąć. Ochrona pracowników jest bardzo ważna, bo jeżeli oni zachorują, to nie będzie miał kto pomóc osobom chorym".
Dyrektor szpitala im. Edwarda Szczeklika podkreśla, że pracownicy starają się informować pacjentów o odwołanych wizytach czy zabiegach i ewentualnie ustalać przybliżone nowe terminy.
Marcin Kuta dodaje, że do tej pory na oddział zakaźny dzieci zgłoszono dwa przypadki podejrzenia koronawirusa u najmłodszych. Ale, jak podkreśla, wyniki badań okazały się ujemne. "Te kilkunastoletnie osoby w porozumieniu z sanepidem zostały odesłane do kwarantanny domowej, nie było potrzeby hospitalizacji. Zresztą ich wszelkie objawy były bardzo, że tak powiem słabe, ale jesteśmy wyczuleni na wszelkie przypadki i każdy staramy się po prostu diagnozować i przebadać dokładnie". - podkreśla Marcin Kuta.
Bartłomiej Maziarz/sp