Azoty w Tarnowie. Fot. P. Topolski
Niepewność wokół przyszłości spółki nasiliła się po wypowiedzi nowego prezesa Grupy Azoty, Marcina Celejewskiego, który objął stanowisko cztery tygodnie temu. Od tego czasu nie pojawił się w Tarnowie i pracuje w warszawskim biurze spółki. Podczas posiedzenia sejmowej komisji energii, klimatu i aktywów państwowych został zapytany o swoją obecność w Tarnowie oraz przyszłość firmy.
Czemu mnie nie ma w Tarnowie? Grupa Azoty to pięćdziesiąt cztery spółki. Grupa Azoty ma siedzibę w Tarnowie tylko i wyłącznie ze względu na pewną strategiczną operację, która musiała być wykonana. Tarnowski zakład jest najmniejszym ze wszystkich zakładów. W ciągu całego okresu i w ciągu ostatnich dwóch lat występował bardzo złożony proces restrukturyzacyjny. Wiele z tych pięćdziesięciu czterech spółek wykonało gigantyczną pracę. Niektóre nie. Pytanie powstaje, dlaczego najsłabsze nie wykonały żadnej pracy i dzisiaj są kulą u nogi tych, którzy wykonali tę pracę
– mówił prezes.
Grupa Azoty w obecnym kształcie powstała w 2013 roku, po próbie wrogiego przejęcia tarnowskich zakładów przez rosyjską spółkę Acron. W odpowiedzi rząd zdecydował o wzmocnieniu firmy poprzez konsolidację z zakładami w Puławach, co pozwoliło stworzyć jednego z największych producentów chemicznych w Europie.
Odpowiedź prezesa Celejewskiego na pytania posłów wzbudziła duże emocje. Krytycznie odniósł się do niej poseł PiS Wiesław Krajewski, który był gościem tarnowskiego studia Radia Kraków.
Dosyć butna i arogancka wypowiedź pana prezesa Celejewskiego. Odnoszę wrażenie, że zdziwiony jest, że w ogóle Grupa Azoty ma siedzibę w Tarnowie i to był zupełny przypadek. Ja rozumiem, że może z Warszawy mu jest łatwiej zarządzać, ale jego obowiązkiem jest zarządzanie koncernem chemicznym z siedzibą w Tarnowie. Przede wszystkim Tarnów bardzo mocno zyskuje na tym, że właśnie Grupa Azoty ma tu siedzibę z wielką tradycją. Nie godzę się na tę arogancję
– skomentował Krajewski.
Choć Grupa Azoty posiada biuro w Warszawie, a posiedzenia zarządu odbywały się tam także w przeszłości, słowa nowego prezesa zaniepokoiły nie tylko polityków, ale również związkowców, w tym przedstawicieli NSZZ „Solidarność”.
Do dzisiaj nie mogę wyjść z szoku, że w ogóle taka wypowiedź mogła paść. Na szali zostało położone szesnaście lat konsolidacji Grupy Azoty. Tarnów konsolidował całą chemię. Przed upadkiem ocalił Kędzierzyn, Police. Gdy Akron chciał przejąć Puławy, zrobiono przejęcie tych Puław. Grupa Azoty Tarnów wydała pieniądze na tę konsolidację. Dzisiaj dowiadujemy się, że siedziba spółki jest tylko dlatego, że to był przypadek. Oczywiście jakieś biuro powinno być w Warszawie, ale siedziba spółki jest tutaj w Tarnowie
– podkreśla przewodniczący zakładowej solidarności w Grupie Azoty Artur Jasiński
Więcej zrozumienia dla stanowiska prezesa wykazał poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Wardzała, członek tej samej komisji sejmowej. Jego zdaniem ostrożne wypowiedzi mogą wynikać z trwających negocjacji restrukturyzacyjnych:
Byłoby miło, gdyby prezes zobaczył tę część koncernu, którą zarządza. Oczywiście dzisiejsze czasy powodują, że wiele telekonferencji i wiele uzgodnień, poważnych narad odbywa się właśnie w systemie online. W pierwszej kolejności pamiętajmy, że najważniejsze są miejsca pracy. Ale oczywiście sprzeciwialiśmy się już próbie przeniesienia siedziby z Tarnowa i udało się tego uniknąć. Ta siedziba dalej jest w Tarnowie. Mam nadzieję, że tak będzie i mam nadzieję, że takie pomysły się nie pojawią, mimo, że plotki są różne.
Poseł Wardzała zapowiada spotkanie z prezesem po Świętach Wielkanocnych. Z kolei przedstawiciel Polski 2050 planuje zwołanie specjalnego posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. Grupy AZOTY S.A.
Spółka znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, m.in. z powodu nietrafionej inwestycji w Policach, której wartość przekroczyła 7 miliardów złotych. Pojawiają się jednak pozytywne sygnały – trwają rozmowy z wierzycielami, a do połowy roku instalację w Policach miałby przejąć Orlen. To pozwoliłoby Grupie Azoty skoncentrować się na podstawowej działalności.
Tempo zmian nie satysfakcjonuje jednak pracowników – podkreśla przewodniczący „Solidarności” w tarnowskich Azotach Artur Jasiński:
Przez dwa i pół roku obecnej władzy mówiono nam, że tamci nieudacznicy narobili dziadostwo, ale dwa i pół roku temu wszyscy wiedzieli, co zrobić. Do tej pory nie zostało nic zrobione i po dwóch i pół roku okazuje się, że będziemy wywracać wszystko do góry nogami. Pracownicy są już tak zdemotywowani i sprowadzeni do parteru, że ja po prostu nie rozumiem tych działań. Na razie nie ma większych zwolnień, bo brakuje też pracowników. Za najniższą krajową ciężko złapać specjalistę.
Radio Kraków zwróciło się do spółki z pytaniami dotyczącymi wypowiedzi prezesa. Odpowiedzi jeszcze nie ma. Do tematu sytuacji Grupy Azoty i roli Tarnowa w jej strukturach będziemy wracać.
Wpływy podatkowe dla miasta z tytułu obecności siedziby Grupy Azoty są dziś trudne do jednoznacznego oszacowania. Zadłużenie spółki przekracza 10 miliardów złotych. W najlepszych latach firma odprowadzała do budżetu Tarnowa z tytułu CIT od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie.