"Tutaj nie było żadnej zbędnej zwłoki. Pługi pracowały. Natomiast, szczególnie na wzniesieniach, samochody zablokowały dojazd tych pługo-piaskarek. Myślę, że to trochę wina kierowców, którzy nie zmienili opon" - mówi Kluz.
W Tarnowie sprzęt wyjechał na ulice kiedy zaczęła się śnieżyca około godziny 17:30, w Krakowie wyprzedzono atak zimy. Jak podkreśla rzecznik prasowy MPO Kraków Piotr Odorczuk, solarki już od 15 posypywały ulice "mimo że były +3 stopnie Celsjusza, bo chodziło o to, żeby zagruntować sól w jezdni. I w momencie kiedy temperatura spadła poniżej 0 i wszystko było mokre to tak nie zamarzało. Gdyśmy tego nie zrobili byłoby na pewno dużo gorzej".
Piotr Odrczuk przyznaje jednak, że takie decyzje są ryzykowane bo opierają się na prognozach pogody, które nie zawsze się sprawdzają, a wiążą się jednocześnie z dużymi wydatkami.
Wieczorem przez kilka godzin zablokowana była droga krajowa numer 73 od węzła autostrady w Krzyżu do Lisiej Góry. Za jej utrzymanie odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, której piaskarki także stanęły tam w korkach. Z tego powodu momentami blokował się nawet sam zjazd z węzła autostrady w Krzyżu.