Z pracy prodrobota najbardziej zadowoleni są najmłodsi pacjenci. "Bardzo fajne ćwiczenia. Czułem się trochę tak, jakbym był w kosmosie" - mówią dzieci.

"Ten robot jest nieduży. Odtwarza wzorzec od razu na sześciu stawach, które są odpowiednikiem anatomicznej budowy ciała człowieka. Ten wzorzec pozwala na wykonywanie pracy sześciu rąk jednocześnie" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Bartłomiej Wielogórski, prezes firmy produkującej prodroboty.
Dodajmy, że silniki, które napędzają mechanizm są identyczne z tymi, które wykorzystywane są w trakcie misji kosmiczynych bezzałogowych satelitów komercyjnych. Koszt urządzenia to bagatela 250 tysięcy złotych. Ale to jest i tak kilka razy mniej niż podobne konstrukcje uznanych producentów.
(Marcin Golec/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: