Po krytyce ze strony radnych prezydent Roman Ciepiela wycofał te sprawę z obrad nadzwyczajnej sesji rady miasta i w ogóle nie była głosowana. Tymczasem - według prezydenta - miał to być początek zmian na terenie dawnego Owintaru.
"Szkoda, że radni byli sceptyczni wobec pomysłu, bo potencjał tego miejsca jest wiekszy niż zabudowa niskiego pawilonu pod sklep spożywczy. Ja widziałem tam korporacyjny budynek, zresztą ARP składa deklaracje, że chce tego typu budynki budować, można było przewidywać apartamenty, mielibyśmy ładny kawałek miasta."
Tarnowscy radni podkreślali jednak, że zdaniem rzeczoznawcy teren ten jest warty o około pół miliona złotych mniej. Do tego trzeba by było dodać koszty zburzenia starych budynków, skoro miasto nie chciało z nich korzystać. Radni uważali również, że Tarnów powinien odkupić cały teren po dawnym Owintarze - prezydent odpowiadał, że nie było takiej oferty.
Tarnowscy radni doszukiwali się też jakiegoś podstępu ze strony firmy FRAC. Jak podkreślali, oferta została złożona w takim czasie, że decyzję musiała podjąć rada starej kadencji i to do ostatniego dnia jej obowiązywania. Zdaniem niektórych radnych, jeśli miasto kupiłoby ten fragment Owintaru za proponowaną kwotę, to ewentualne oferty co do pozostałego terenu automatycznie by wzrosły.
Bartek Maziarz/bp