"Być może zainteresowanie będzie większe, gdy podzielimy działki"
Kilka lat temu magistrat otrzymał dofinansowanie na uzbrojenie terenów inwestycyjnych. Warunkiem było sprzedanie do połowy lutego co najmniej trzech działek firmom z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Mimo szerokiej promocji - w tym nagrania popularnych w mediach społecznościowych „wideo rolek” - efekt okazał się mizerny. Zgłosiła się tylko jedna firma, zainteresowana najmniejszą z oferowanych działek.
Prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny podkreśla jednak, że nie jest tym zaskoczony.
Oni są zainteresowani, ale mniejszym areałem. Czyli my teraz będziemy zastanawiać się, jak tę działkę na przykład sześciohektarową podzielić na trzy mniejsze. I wtedy to zainteresowanie - myślę - że będzie. Ale istotnie, około trzech milionów złotych dotacji będzie trzeba zwrócić. Z tym się liczyliśmy. W tej chwili zastanawiamy się, żeby zrobić wszystko, aby nie płacić odsetek, bo to jest kolejne dwa miliony
- mówi prezydent Tarnowa.
Podczas rozmowy pojawiło się także pytanie o źródło pieniędzy na zwrot dotacji.
- Nie ukrywam, że informacja o tym, że środki z rewitalizacji najprawdopodobniej dostaniemy w drugiej kolejności. Być może to też będzie źródło pokrycia - przyznaje Jakub Kwaśny.
Chodzi o pieniądze przeznaczone na wkład własny do planowanej rewitalizacji Plant Jakubowskiego - parku w centrum miasta - oraz modernizacji Kantorii, jednego z najpopularniejszych terenów rekreacyjnych w Tarnowie.
W najbliższym czasie prezydent ma zwołać nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej. Radni zostaną poproszeni o zgodę na przesunięcie środków, tak aby możliwe było zwrócenie unijnej dotacji.
Radny PiS: "Ewidentnie coś poszło nie tak"
"Mam nadzieję, że pan prezydent wyciągnie z tej sytuacji wnioski, bo ewidentnie coś poszło nie tak – mówi tarnowski radny PiS Mirosław Biedroń, komentując nieudaną sprzedaż.
– Niedobrze się dzieje, kiedy trzeba oddawać pieniądze. Pojawia się też pytanie, dlaczego pozostali inwestorzy nie byli zainteresowani terenami, które w materiałach magistratu i prezydenta przedstawiano jako idealne miejsce do inwestowania – podkreśla radny.
Zdaniem Mirosława Biedronia to sygnał ostrzegawczy na przyszłość. – Tereny inwestycyjne są podstawą rozwoju miast i gmin, dlatego muszą być realnie atrakcyjne, a nie tylko dobrze wyglądać w materiałach promocyjnych – dodaje.
Radny zaznacza również, że decyzję o lokalizacji Strefy Aktywności Gospodarczej i sięgnięciu po dotację należało dokładnie przemyśleć już na etapie planowania. Władze Tarnowa odpowiadają, że projekt został podjęty jeszcze w poprzedniej kadencji, a obecne kierownictwo miasta zastało tę sytuację.