Maszyna jest wyposażona w wyciągarkę i pozwala jednorazowo przetransportować do 40 kilogramów różnych ładunków, takich jak leki czy żywność. Jak podkreśla komendant tarnowskiej Straży Miejskiej Krzysztof Tomasik, na świecie zdarzały się już sytuacje, w których podobny sprzęt wykorzystywano do ratowania ludzi – także dzieci czy osób znajdujących się w wodzie, m.in. poprzez zrzut kół ratunkowych.
Możliwości użycia tego typu drona jest bardzo wiele – podkreśla Tomasik w rozmowie z Radiem Kraków.
W tym roku tarnowscy strażnicy miejscy przejdą szkolenia, dzięki którym uzyskają uprawnienia do kierowania tym statkiem powietrznym.
Na co dzień dron nie będzie jednak wykorzystywany. Został zakupiony w ramach rządowych środków przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną, dlatego jego użycie będzie możliwe wyłącznie w sytuacjach kryzysowych.
Czytaj także: Wicepremier: są już terytorialsi, będzie też zawodowe wojsko w Tarnowie. Miasto zadowolone
Jak wyjaśnia komendant Krzysztof Tomasik, dron może być użyty tylko wtedy, gdy zdarzenie wpisuje się w scenariusze finansowane przez rząd. W innych przypadkach jego wykorzystanie nie jest dopuszczalne.
"To także bardzo specyficzna i duża maszyna, dla której muszą być przygotowane i zatwierdzone przez Urząd Lotnictwa Cywilnego odpowiednie procedury operacyjne" – tłumaczy.
Dron, który trafił na wyposażenie tarnowskich strażników miejskich, kosztował prawie 200 tysięcy złotych. To już trzeci statek powietrzny, którym dysponuje tarnowska Straż Miejska. Funkcjonariusze mają już m.in. specjalnego drona będącego latającym laboratorium, wykorzystywanego do kontroli dymu. W sezonie grzewczym urządzenie sprawdza, czy mieszkańcy nie spalają w piecach niedozwolonych materiałów.