W tarnowskich Zakładach Mechanicznych mają powstać zasadnicze części Pilicy i tam też system będzie składany w całość. Zgodnie z umową podpisaną w listopadzie 2016 zamówienie miało zostać zrealizowane do 2022 roku. Jednak jak przyznaje prezes Henryk Łabędź, spółka otrzymała od Ministerstwa Obrony Narodowej zgodę na przesunięcie końcowego terminu o rok. Łabędź podkreśla jednak, że już w przyszłym roku ma zostać przekazany do zatwierdzenia prototyp całego systemu. Natomiast produkcja ma ruszyć w 2020 roku.
Prezes dodaje, że są też firmy zainteresowane kupnem 200 granatników rewolwerowych, które nie zostały odebrane przez wojsko. Główną przyczyną miały być problemy z zakleszczaniem się łusek po wystrzeleniu naboju. Zakłady Mechaniczne zapłacą za to 1 milion 700 tysięcy złotych kary. Henryk Łabędź podkreśla, że umowa została podpisana jeszcze przed objęciem przez niego funkcji w taki sposób, że razem z bronią miała zostać dostarczona amunicja z polskiego zakładu. I to, jak przekonuje Łabędź, okazało się problemem.
Ponieważ jak wyjaśnia prezes Zakładów Mechanicznych podczas testów ze wzmocnioną amunicją Bundeswehry nie było żadnego zakleszczenia, przekazano wszystkie informacje do Inspektoratu Uzbrojenia MON". Jestem przekonany, że jest to dobry produkt. Przetestowany i bezpieczny. Chcielibyśmy żeby trafił do polskiej armii i jestem głęboko przekonany, że MON nam będzie chciało pomóc w tym zakresie. Gdyby nawet jednak tak się nie stało, to mamy dużo zapytań z zagranicy i sprzedamy tą broń. Na razie jesteśmy cierpliwi i czekamy na MON" - mówi prezes Łabędź. Granatniki są warte około 8 milionów złotych.
Były prezes Zakładów Mechanicznych Krzysztof Jagiełło przekonywał na łamach tygodnika "Temi", że w podpisywanej za jego czasu umowy na dostawę granatników nie było zapisu o konieczności dostarczenia broni razem z amunicją z polskich zakładów.
Henryk Łabędź stara się także o dofinansowanie na budowę ekranów akustycznych wokół zakładów, bo okoliczni mieszkańcy skarżą się na głośne wystrzały. Prezes tarnowskich Zakładów Mechanicznych podkreśla, że na razie po spotkaniu z mieszkańcami osiedla Chyszów zobowiązał się przeprowadzać próbne wystrzały z broni produkowanej w Tarnowie w tygodniu maksymalnie do godziny 20, natomiast w sobotę nie wcześniej niż o 10, żeby mieszkańcy mogli się wyspać. "Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców, ale nie obiecuję, że będziemy zupełnie cisi. To są strzały, musimy przeprowadzić testy podobnie jak w wielu innych przypadkach produktów w innych zakładach".
Henryk Łabędź został ponownie wybrany na prezes Zakładów Mechanicznych, pokonując 6 innych kandydatów. Jak przekonuje już samo to, że zgłosiło się tylu kandydatów, oznacza dobrą kondycję firmy. "Nikt nie aplikuje do spółki, która jest w złej kondycji. Nie wiem, co przekonało Radę Nadzorczą, ale być może spokój wśród załogi, rozwój przedsiębiorstwa, 300 miejsc pracy stworzonych przez dwa lata i trzykrotny przyrost produkcji. W tym rekordowy zysk za rok 2017 - 17 milionów złotych. Ponad 60 procent naszej produkcji idzie na eksport. Chcę jasno powiedzieć, że Zakłady Mechaniczne wyszły z prowincji i w MON mówi się o nas bardzo dobrze jako o ekstralidze, za co chce podziękować wszystkim pracownikom".
Przez dotychczasowe dwa lata pracy na tym stanowisku Henryka Łabędzia zatrudnienie w tarnowskich wzrosło z 650 do 970. Prezes tarnowskich Zakładów Mechanicznych przyznaje jednocześnie, że ze względu na rozruch projektu Pilica "nie wszyscy są w tej chwili w 100 procentach wykorzystani. Ale Ci ludzie muszą zostać przygotowani i poczuć atmosferę wagi projektu. Z tego powodu absolutnie nie żałuje umów, które podpisałem. Uważam, że są z korzyścią. Przede wszystkim dla zakładu, ale myślę, że także dla tych pracowników ".
Prezes Tarnowskich Zakładów Mechanicznych podkreśla, że od ręki zatrudniłby jeszcze 20 osób. Ślusarzy montażowych i operatorów CNC. Mogą liczyć na wypłatę rzędu 2,6 - 2,8 tysiąca złotych brutto."Chciałbym dać jak najwięcej".
Bartłomiej Maziarz/jgk