Osoby, które uratowały mężczyznę i widziały agresywne zachowanie ważącego 70 kilogramów psa były zdziwione, że zwierzę nie zostało odwiezione do tarnowskiego azylu. Pracownicy schroniska przyjechali na miejsce na wezwanie zastępcy wójta gminy Pleśna. Jak mówi wójt Ryszard Stankowski, kiedy odnalazła się właścicielka, policjanci z weterynarzem pozwolili jej zabrać psa do domu.
- Cóż... Ja mogę polegać tylko na tym co mówi weterynarz i co decyduje policja - mówi Stankowski. "Pies został kilka lat wcześniej odebrany z azylu. Kolejny powrót zwierzęcia do azylu nie ma teraz sensu. Właściciel zobowiazał się do uważniejszego pilnowania psa" - tłumaczy rzecznik tarnowskiej policji Paweł Klimek.
Weterynarz - w ramach obserwacji - co kilka dni będzie sprawdzał zachowanie psa, który był wcześniej szczepiony. Właścicielce, która go nie upilnowała, grozi co najmniej grzywna. Pogryziony mężczyzna po opatrzeniu w szpitalu wyszedł do domu.
Zarówno policjant, jak i zastępca wójta chwalą zachowanie postronnych osób, które uratowały mężczyznę zaatakowanego przez psa. Z kolei osoby te pytają, dlaczego policjanci po przyjeździe na miejsce nie zajęli się agresywnym psem, którego oni wtedy podtrzymywali, tylko zaczęli szukać właściciela. Rzecznik tarnowskiej policji odpowiada, że była to trudna interwencja. Zdaniem Pawła Klimka policjanci postąpli jednak prawidłowo, bo podczas zmiany osób podtrzymujących psa, mogłóby się on jeszcze bardziej rozdrażnić lub oswobodzić.
(Bartłomiej Maziarz/ko)