"Przed latem mieliśmy tutaj lokal wyborczy i widoczne to było na frekwencji, którą notowaliśmy podczas wyborów" - przekonywała Bożena Bułat sołtyska Woli Żelichowskiej w powiecie dąbrowskim.
Opozycja i część ekspertów podkreślają jednak, że tak poważnych zmian nie powinno się dokonywać w roku wyborczym i to w uproszczonej formule, którą co do zasady zakładają poselskie, a nie rządowe projekty ustaw. Jak też dodają, już do tej pory w uzasadnionych przypadkach, można było organizować lokale do głosowania w miejscowościach poniżej 500 mieszkańców.
Za kontrowersyjny uznawany jest także pomysł umożliwienia nagrywania pracy komisji przez mężów zaufania wskazywanych przez komitety wyborcze, co może uderzać w tajność wyborów, gdyż wystąpi ryzyko nagrywania także samego głosowania wyborców, ich wyborów i personaliów. Krytykowane jest także to, że poselski projekt PiS nie zakłada upowszechnienia roli postulowanego od lat głosowania korespondencyjnego.