Jak wyjaśniają kandydaci, właściciele tych miejsc czekają na nowych klientów i dopiero wtedy je podmieniają. "Wszystkie plakaty, które były wywieszone przez komitet, zostały ściągnięte. Niestety firmy, które podnajmują bilbord, rozkładają bezradnie ręce. Ja mówię, żeby to zakleić, ale oni tego nie realizują. Kandydat nie ma mocy sprawczej, żeby żądać. Chyba że wynajmie ekipę i zaklei to na cudzym bilbordzie. To jest problem" - mówi kandydat PiS do Sejmu, Kazimierz Koprowski, przewodniczący tarnowskiej rady miasta.
W takich okolicznościach do sprawy z wyrozumiałością podchodzi straż miejska.
(Bartłomiej Maziarz/ko)