Jacek Bogusz i Sławomir Batko podkreślają, że podczas letniego wezbrania Dunajca woda znowu zabrała około 10 metrów lewego brzegu rzeki. "Do słupa zostało około 25 metrów". Mieszkańcy Ostrowa podkreślają, że kilka lat temu do rzeki runął już jeden słup. A do tego, który został postawiony w jego miejsce, jest też co raz bliżej.
"Mieszkańcy mówią prawdę, RZGW o tym wie" - potwierdza rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Konrad Myślik i wyjaśnia, że brzeg jest obrywany, bo most drogowy zawęża przepływ rzeki w korycie Dunajca. Jakby tego było mało, to Dunajec zabiera z zakrętu rzeki materiał i osadza go na prawym brzegu, przez co nurt jest kierowany na lewy brzeg i dlatego go podbiera.
"Nie możemy z tym nic zrobić, ponieważ obszar ten objęty jest zapisami Natury 2000. I na każdą rzecz potrzebujemy długotrwałych procedur, które w najlepszym razie zajmą nam 1,5 roku. Ale nie możemy rozpoczynać tych procedur, nie mając gwarancji pieniędzy skarbu państwa, które zostaną na to przeznaczone. Proszę apelować do posłów" - podkreśla Konrad Myślik.
Mieszkańcy pytają "ile będzie później kosztowało skarb państwa wszystko to, co tutaj zaleje". Myślik uspokaja, że dopóki systematycznie obrywany brzeg Dunajca nie dojdzie do podstawy wału, to sytuacja powodziowa jest pod kontrolą. "Po to jest międzywale, żeby takie rzeczy się działy".
Rzecznik RZGW przyznaje jednak, że za chwilę będzie zagrożony jeden z słupów energetycznych. "Oczywiście rodzi się pytanie, dlaczego słupy stoją w międzywalu, a nie są tak posadowione żeby być poza wałem, żeby nie były zagrożone".
Co ciekawe, jednak zdaniem Ewy Groń z firmy Tauron zagrożenia nie ma, a sytuacja jest pod kontrolą.
"Stanowisko słupowe na drugim planie, znajdujące się bliżej linii brzegowej, to element dwutorowej linii 15 kV Dunajcowa – Biadoliny i Dunajcowa – Chłodnia. Z uwagi na podmywanie brzegu od dłuższego czasu stanowiska słupowe objęte są stałym monitoringiem. Aktualna odległość fundamentów stanowisk od linii brzegowej nie wymaga podjęcia pilnych działań w celu przeciwdziałania usunięcia zagrożenia tych słupów. Po powodzi w 2010 r. władze lokalne były informowane o konieczności podjęcia działań w celu umocnienia brzegów między innymi w pobliżu istniejących urządzeń elektroenergetycznych.
Zlokalizowane na tym terenie linie zasilają tereny podmiejskie po zachodniej i północnej stronie Tarnowa. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla stanowiska słupowego istnieje możliwość zmiany konfiguracji pracy sieci i wyłączenia zagrożonego odcinka".
Bartek Maziarz/jgk