W lutym wejdą w życie tzw. bilety przystankowe. Żeby z nich skorzystać trzeba będzie posiadać bezpłatną tarnowską kartę mieszkańca. W zależności od wersji (premium dla mieszkańca, standard dla osób zameldowanych poza Tarnowa), za przejazd dwóch lub trzech przystanków pasażer tarnowskiego MPK zapłaci złotówkę i 20 groszy lub złotówkę i 40 groszy. Za ulgowy jeszcze taniej bo złotówkę lub złotówkę i 20 groszy.
Prezydent Tarnowa proponował wprowadzenie biletu przystankowego już od dawna. Liczy, że dzięki temu autobusami zacznie jeździć więcej osób. Roman Ciepiela przyznaje, że w ostatnich latach liczba pasażerów tarnowskiej komunikacji miejskiej spadła z miliona 200 tysięcy miesięcznie do miliona.
Prezydent nie planował przy tym obniżek cen biletów jednorazdowych, ale musiał się ugiąć przed radnymi PiS-u, którzy tego chcieli, a mają większość w radzie miasta. Oni zgodzili się na wprowadzenie biletów przystankowych, on wprowadził do swojego projektu obniżkę tradycyjnych biletów. To kilka miesięcy przed radnymi PiSu, proponował także klub radnych SLD.
Poza obniżkami cen biletów jednorazowych, podczas środowej sesji, radni zdecydowali też o wprowadzeniu od września bezpłatnych przejazdów komunikacką miejską dla bezrobotnych (co miesiąc będą musieli przychodzić po 30 dniowy bilet z zaświadczeniem z urzędu pracy), dzieci do 6 roku życia oraz opiekunów osób niepełnosprawnych. Dodatkowo darmowe przejazdy będą obejmowały dzieci i młodzież w ich święto 1 czerwca, oraz wszystkich pasażerów 1 listopada.
Jeszcze dalej idące propozycje poprawek podczas środowej sesji składał Marek Ciesielczyk, który chciał m.in. bezpłatnych przejazdów dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia oraz dla osób po 60 roku życia. Ryszard Ścigała proponował większe profity dla posiadaczy karty mieszkańca w wersji premium. Natomiast Jakub Kwaśny proponował szereg poprawek dotyczących m.in. obniżenia cen biletów miesięcznych.
Wszystkie te pomysły zostały odrzucone głosami radnych PiSu, którzy wyjaśniali, że na razie trzeba zobaczyć z jaką popularniścią będą się cieszyły już teraz wprowadzane zmiany i jak duża dziura w budżecie przez to powstanie. Tarnowski magistrat twierdzi, że w sumie może to być około 2 milionów złotych rocznie. Wszystko będzie zależało od tego czy po obniżkach przybędzie pasażerów, a co za tym idzie czy zwiększą się wpływy z biletów.
Radny Jacek Łabno przyznaje, że po jakimś czasie to klub PiSu może wystąpić np. z propozycją obniżki cen biletów okresowych. Jak jednak zaznacza, nie sądzi, żeby stało się to przed jesiennymi wyborami parlamentranymi. „To nie jest jakiś chwyt wyborczy" - zaznacza i dodaje, że byłby to za krótki okres do oceny efektów wprowadzanych od września obniżek dla finansów miasta.
W 2012 roku Tarnów dopłacał do komunikacji miejskiej 10 milionów złotych, w 2015 już 14,5 miliona.
Bartek Maziarz