- To naczynie ma charakterystyczny kształt. To ewidentny ślad wpływów z terenów antyku. Rzadko było znajdowane. Z 10 miejsc w Polsce jest, gdzie kernosy wystąpiły. Było to w bardzo bogatych grobach. To naczynie miało ważne znaczenie symboliczne. Analizując kości z tych grobów, możemy się coś dowiedzieć na temat populacji, która tutaj żyła - mówi archeolog Andrzej Szpunar.

Już wiadomo, że te osoby żyły średnio tylko 30 lat, a tylko dwie osoby, których szczątki znaleziono na cmentarzysku, dożyły maksymalnie do 50 roku życia. Wystawę prezentującą odkrycia z tego miejsca można oglądać w Muzeum Historii Tarnowa i Regionu na Rynku do 31 stycznia.

Były dyrektor tarnowskiego muzeum podkreśla, że przepalone kości oraz kawałki naczyń w Dębinie Zakrzowskiej znaleźli w piasku Sebastian Wróbel i Krzysztof Gniady. Mężczyźni dali znać o tym nietypowym znalezisku do Towarzystwa Przyjaciół Wojnicza, a to poinformowało tarnowskie muzeum.

- To jest coraz powszechniejsze. Chwalić Boga, bo to jest ważne dla archeologów, że ludzie oglądają telewizyjne programy poświęcone historii oraz archeologii i coraz więcej wiedzą. Wiedzą, że to jest ważne i że jak się znajdzie coś takiego, warto komuś dać znać. Zwykle do muzeum albo do służb konserwatorskich. Coraz częściej dostają archeolodzy informacje o odkryciach. Już jakoś troszkę uległ zmianie ten pogląd, że jak archeolodzy wejdą, to wszystko rozkopią i zniszczą. Nie, to tak się nie dzieje - mówi Szpunar.

Badania archeologiczne na cmentarzu sprzed ponad 2 tysięcy lat pod Wojniczem były możliwe dzięki dofinansowaniu z Wojewódzkiego Urzędu Konserwatora Zabytków.