Prezydent Tarnowa przekonuje, że nieudzielnie mu absolutorium za wykonanie budżetu za 2017 rok to decyzja polityczna i przedwyborcza. W kończącej się kadencji Roman Ciepiela nigdy nie otrzymał takiej aprobaty rady dla swoich działań. Dlatego czwartowa decyzja nie zdziwiła prezydenta Tarnowa, który przekonuje, że nie było do niej podstaw.
- Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie. Wszystkie ciała kolegialne zawnioskowały pozytywną opinię. Na 3 miesiące przed wyborami jest decyzja o nieudzieleniu absolutorium. To początek kampanii, nie rzetelna ocena - mówi Roman Ciepiela.
Radni, którzy głosowali przeciwko udzieleniu prezydentowi absolutorium, przekonywali jednak, że z początkowo zaplanowanych na inwestycje w 2017 roku 130 milionów złotych, wydano jedynie 67 milionów. Pozostałe zadania przesunięto na 2018 rok. Prezydent tłumaczy to względami obiektywnymi, jak rosnącymi cenami przetargów, kłopotami wykonawców i nakładającymi się pracami, ale radni przekonywali, że to złe planowanie prezydenta.
- W ocenie wykonania budżetu nie chodzi jedynie o to, żeby słupki się zgadzały - tak przekonywali tarnowscy radni, którzy zagłosowali przeciwko udzieleniu absolutorium dla prezydenta Tarnowa. Roman Ciepiela przekonywał, że to decyzja polityczna. Przewodniczący rady Ryszard Pagacz z PiS przekonuje, że to nie jest prawda. "Prezydent ma prawo tak mówić. Mamy rok wyborczy, ale nie wszystko było tak, jak się umawialiśmy. Wiele spraw się nie udało, wiele zostało przesuniętych. Widać chaos" - mówi.
Jakub Kwaśny, który głosował przeciwko udzieleniu absolutorium dodaje, że "miały zostać wydane ponad 132 miliony złotych, wykonanie było nieco ponad 67 milionów złotych. Trudno mówić o jakimś planowaniu jeżeli tak ogrmna ilość inwestycji jest przesuwana na kolejne lata. Co mamy mówić mieszkańcom-wyborcom, którzy przeczytali na stronie miasta, którzy przeczytali, że coś zostanie zrobione, a później tego nie ma" - podkreśla Kwaśny z klubu radnych Nasze Miasto Tarnów. Kwaśny głosował przeciwko. Jego koledzy klubowi wstrzymali się od głosu.
Za udzieleniem prezydentowi absoutorium głosowało 5 radnych w tym Zbigniew Kajpus z Platformy Obywatelskiej, który przekonywał, że "te zadania, które zostały zaplanowane i były w sposób obiektywny możliwe do realizacji zostały wykonane lub są w trakcie wykonania. Więc trudno żebym oceniał tutaj negatywnie urząd prezydenta w sytuacji, w której np. nie ma on wpływu na przebieg tych zadań. Mam tutaj np. na myśli chociażby sytuacje z płytą Rynku, gdzie trzeba najpierw wykonać przebudowę pewnej infrastruktury, która się znajduje pod płytą, a dopiero później wykonać nową nawierzchnię".
Ale zdaniem radnego Kwaśnego prezydent musiał wiedzieć np. o remoncie budynku Muzeum Okręgowego, którym teraz uzasadnia m.in. opóźnienie w remoncie płyty Rynku. Roman Ciepiela odpowiada, że remont muzeum też się opóźnia i jak podkreśla remont Rynku jest wstrzymywany m.in. z powodu planowanych prac w trzech kamienicach.
Podczas dzisiejszej sesji, tarnowscy radni obniżyli także prezydentowi pensje o 1 tysiąc 425 złote i 22 grosze. Jak przekonywali zobowiązał ich do tego rząd rozporządzeniem o obniżce pensji dla samorądowców. Radni podkreślali także, że zagłosowali za najniższą z możliwych obniżką określoną w tych regulacjach. I w przypadu Romana Ciepieli nie można było tego zrekompensować innymi dodatkami jak to się dzieje, w niektórych samorządach. Zdaniem prezydenta ustawa na podstawie, której radni obnizyli mu pensje nie jest zgodne z konstytucją.
(Bartłomiej Maziarz/ko)