- Pewnie sprawa by się na tym skończyła, gdyby nie dalszy przebieg zdarzeń. Od razu pokrzywdzeni nie zawiadomili policji. Na następny dzień, gdy stwierdzili, że w witrynie lokalu zostało rozbite okno, wtedy zawiadomili policję. Funkcjonariusze ustalili osoby, które miały być wtedy w lokalu. Był to nasz oskarżony. Postawiono mu zarzut - wyjaśnia rzecznika Sądu Okręgowego w Tarnowie, sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel.
Mężczyzna nie przyznaje się do kierowania gróźb i znieważenia pracowników lokalu gastronomicznego ze względu na ich przynależność narodową. Już po tym jak sprawa została zgłoszona, przeprosił jednak te osoby. Grozi mu nawet do 3 lat więzienia. Sprawę rozstrzygnie sąd.