Na jednym posedzeniu sądu sprawa może się bowiem nie skończyć. Przypomnijmy, że podczas startu procesu w marcu ubiegłego roku prokurator odczytywał akt oskarżenia przez niemal dwie godziny. Jeszcze dłużej, bo prawie 3 godziny, na akt oskarżenia odpowiadał były prezydenta Tarnowa. Trzeba przy tym pamiętać, że w sprawie poza Ryszardem Ścigałą są też inni oskarżeni. To dwaj byli tarnowscy urzędnicy Zdzisław M. i Jacek K., oraz przedsiębiorca Wiesław F. Trudno więc się spodziewać, że wszystkim uda się zabrać głos już dzisiaj. Wyrok powinien jednak zapaść jeszcze w lipcu.
@RadioKrakow oczywiście też przepadek 70 tys łapówki— Bartłomiej Maziarz (@BartMaziarz) 15 lipca 2016
W akcie oskarżenia zarzucono Ścigale, że jesienią 2010 r. w związku z pełnieniem funkcji publicznej prezydenta miasta przyjął 70 tys. łapówki od firmy budowlanej w zamian za wydawanie przez miejskich urzędników korzystnych dla tej firmy decyzji i za uprzywilejowanie przy przetargach.
We wręczeniu korzyści majątkowej prezydentowi mieli pośredniczyć Bogdan G. oraz Paweł P. - członkowie zarządu Żużlowej Sportowej Spółki Akcyjnej Unia Tarnów. Pierwsza transza - co najmniej 20 tys. zł - miała być mu przekazana 28 października 2010 r. W kolejnych dniach miał otrzymać kolejne 50 tys. złotych.
Dwa dalsze zarzuty wobec Ścigały dotyczą przekroczenia przysługujących mu uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Według prokuratorów chodziło o korzystne dla spółki budowlanej zmiany w dokumentacji Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich i zmiany w specyfikacji przetargu na przebudowę ulic.
Pozostałych podsądnych oskarżono m.in. o pośredniczenie w przekazaniu pieniędzy od przedstawicieli firmy budowlanej dla Ścigały, pomocnictwo do wręczenia łapówki, niedopełnienie obowiązków i przekroczenie przysługujących uprawnień, złożenie obietnicy łapówki osobie pełniącej funkcję publiczną.
Pośrednicy przesłuchani jako podejrzani: Bogdan G., Paweł P. i Zdzisław M., przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Dwaj pierwsi zadeklarowali chęć dobrowolnego poddania się karze. Ich sprawę sąd wyłączył do odrębnego rozpoznania i w styczniu 2015 r. wydał wyrok skazujący. Bogdan G. i Paweł P. usłyszeli wyroki po 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata i grzywny.
Pozostali oskarżeni, w tym Ryszard Ścigała, podczas śledztwa nie przyznali się do zarzutów i złożyli wyjaśnienia, które według prokuratury są sprzeczne z zebranymi w śledztwie dowodami. Grożą im kary do 10 lat więzienia.
(Bartłomiej Maziarz/PAP/ko)