Mieszkańcy ulicy Heleny Marusarz oraz Hanausek, przez których okolice ma przechodzić wschodnia obwodnica Tarnowa przekonują, że nie robi się obwodnicy w mieście oraz, że droga przetnie ich osiedle na pół. "Kiedy kilka lat temu budowałem dom, powiedziano mi w urzędzie, że nie będzie żadnej ingerencji w ten teren. Teraz poza naszymi plecami jest ustalany przebieg obwodnicy i nie możemy nic z tym zrobić. To nie jest tak, że komuś się tylko dom wyburzy. Co z tymi ludźmi co zostaną? Będą mieszkać w cieniu obwodnicy? Teraz mamy ciszę i spokój. Co się nam proponuje?" - mówią. Mieszkańcy osiedla Rzędzin dodają, że w decyzji środowiskowej określono, że drogą obok ich domów może przejeżdżać nawet 35 tysięcy samochodów na dobę.
Jednak dyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Tomasz Pałasiński podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków, że kwestia wschodniej obwodnicy Tarnowa jest rozważana co najmniej od 8 lat, a decyzja środowiskowa była procedowana od 4 lat. "Więc trudno powiedzieć, że zaczynaliśmy coś, co nie miało poparcia. Na chwilę kiedy rozpoczynaliśmy wszystkie rozmowy, ustalenia obowiązywały. W tej chwili protesty mieszkańców wskazują na coś innego" - przyznaje Pałasiński
Oprotestowany wariant został uzgodniony między miastem i gminą Tarnów na przełomie 2014 i 2015 roku oraz wpisany przez Radę Miasta do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania Tarnowa. Przebiega po granicy miasta i gminy, dzięki czemu Tarnów nie musiałby do niego dokładać tak dużo pieniędzy, jak w innych wariantach. Zakłada wyburzenie co najmniej 30 domów i 56 budynków gospodarczych, o dziesięć więcej niż w innych wariantach. Po protestach mieszkańców Woli Rzędzińskiej wójt Grzegorz Kozioł jesienią 2016 roku wycofał swoje poparcie dla takiego rozwiązania. Tłumaczył, że nadal jest to etap konsultacji całej inwestycji.
Wycofywać nie zamierza się jednak prezydent Tarnowa. Roman Ciepiela przypomina, że podczas niedawnego spotkania przedstawiciel rzeszowskiego oddziału GDDKiA potwierdził, że nie są toczone żadne prace w sprawie budowy zjazdu z autostrady w Pilznie. "To oznacza, że dalej ciężarówki będą przejeżdżały aleją Jana Pawła II. Na to zgody nie ma. Wiąże nas umowa z GDDKiA na przygotowanie dokumentacji i kilka dni temu otrzymałem propozycję dalszego współfinansowania tych prac. Zatem Generalna Dyrekcja jest zdeterminowana, żeby prowadzić tę inwestycję. Skoro zgodnie z prawem uzyskała decyzję środowiskową, jest otwarta droga do dalszych prac. Nikt nie chce mieszkać przy drodze, wszyscy chcą mieć drogę" - dodaje.
Roman Ciepiela przekonuje, że jakiś kompromis udało się znaleźć. "Gdyby zapytać mieszkańców osiedla Zielonego czy Jasna to przyklasną, bo odczują ulgę. Być może innym warunki mieszkaniowe się zmienią. Ale czy jest inne rozwiązanie? Takiego dzisiaj nie widać" - mówi. Prezydent przypomina, że obwodnica jest wpisana do krajowego programu budowy dróg, a decyzja środowiskowa daje podstawy do starania się o jej finansowanie.
Jednak mieszkańcy osiedla Rzędzin przekonują, że są mniej kontrowersyjne i uciążliwe dla ludzi warianty przebiegu trasy. Jak stanowczo podkreślają, czekali 3 lata na spotkanie w tej sprawie i nikt nie chciał ich słuchać. Ich zdaniem powinno dojść do zmiany przebiegu drogi. "To jest dla dobra ludzi. Uważam, że warto poświęcić nawet 2 czy 3 lata po to, żeby zrobić to na przyszłość. Przecież Tarnów się rozwija. Nie można zamknąć miasta obwodnicą. Jeśli jest taka możliwość to trzeba się nad tym zastanowić".