Mieszkańcy są w szoku
- Myślę, że byłby to precedens w skali całego kraju. Wiemy, że to jest mocno kontrowersyjny temat i to powoduje, że ludzie przeciwstawiają się tym inwestycjom. W sytuacji kiedy w jednej miejscowości mamy problem wśród domów z jednym krematorium, a za niedługi czas powstaje pomysł, żeby zbudować następne, to jest szok - mówią.
Pani Edyta, która z okien swojego domu widzi działkę, na której w pierwszej kolejności miała powstać spopielarnia zwłok, przekonuje, że nie jest przeciwna powstawaniu takich inwestycji. Jak widać, jest na nie zapotrzebowanie, ale jak podkreśla mieszkanka Dębiny Zakrzowskiej - nie pośród domów.
Podobnie uważa sołtys Marzena Sadowy, która podkreśla, że po raz kolejny o planowanej budowie krematorium w Dębinie Zakrzowskiej dowiedzieli się sami, dzięki własnej czujności. W przypadku pierwszej działki, inwestor wykupił także mniejsze nieruchomości przylegające do właściwej działki, dlatego nie musiał informować sąsiadów. W przypadku drugiej planowanej inwestycji, budowy zakładu pogrzebowego z krematorium, sąsiedzi powinni dostać takie zawiadomienie na piśmie, ale sprawa jest świeża.
- Uważamy, że takie inwestycje jak krematoria powinny być realizowane w strefach przemysłowych, a na pewno w miejscach oddalonych od domów. U nas, w takiej małej miejscowości, gdzie nas jest niespełna 500 osób, chce nam się to zrobić tak naprawdę wśród domów jednorodzinnych. U nas jest mała miejscowość, spokojna okolica, a jak usłyszeliśmy, że do krematorium czeka się dwa dni w kolejce, ponieważ jest bardzo duże zapotrzebowanie, to wie pan ile takich karawanów będzie przejeżdżać przez miejscowość? Nie chcemy takiego widoku, boimy się awarii tych pieców - dodaje.
Burmistrz też w szoku
Burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk przekonuje, że też jest zaskoczony nową sytuacją i wnioskiem o pozwolenie na budowę dla budowy zakładu pogrzebowego oraz krematorium niedaleko działki, na której była planowana podobna inwestycja. Tym bardziej że jak podkreśla Bąk, po pierwszym wniosku inwestora z branży pogrzebowej i protestach mieszkańców radni gminy przystąpili do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, która miała zablokować podobne inwestycje.
Tyle że nowy wniosek dotyczy działki położonej nieco dalej, poza obszarem objętym planowaną zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
- Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Co za moda... Czemu my? Ja tego nie rozumiem. Na wtorek zwołałem wszystkie komisje radnych i będziemy na ten temat dyskutowali - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk.
Wnioski przedsiębiorcy z branży pogrzebowej o pozwolenie na budowę dotyczyły działki, która w uchwalonym w 2020 roku miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego ustanawia w bliskiej odległości od domów teren przeznaczony pod usługi, choć mieszkańcy przekonują, że o tym nie wiedzieli. Natomiast wniosek złożony przez inną osobę dotyczy działki położonej na terenie mieszkaniowo - usługowym.
Więcej pytań niż odpowiedzi
Według nieoficjalnych informacji, działka, na której miałby powstać zakład pogrzebowy z krematorium, została sprzedana w kwietniu ubiegłego roku. Nabywcą i zarazem wnioskodawcą o pozwolenie na budowę takiej instalacji jest przedsiębiorca z branży budowlanej. Pytania rodzi fakt, dlaczego osoba ta wystąpiła z takim wnioskiem dopiero po dwóch nieudanych próbach ze strony innego inwestora.
W Dębinie Zakrzowskiej aż huczy od plotek, że rzekomy inwestor jest powiązany z przedsiębiorcą, który jako pierwszy zaczął się starać o budowę krematorium na tym terenie. Reporter Radia Kraków, który próbował o to zapytać nowego inwestora, usłyszał, że nie będzie udzielał żadnych informacji.
Jak wyjaśnia starosta tarnowski Jacek Hudyma wniosek jest na wstępnym etapie analizowania.
- To działka przy obwodnicy Wojnicza, troszkę inaczej ustyuowana. Domy też się tam jednak niedaleko znajdują. Dlatego na pewno zostaną do postępowania włączeniu mieszkańcy jako strony - zapowiada starosta Hudyma.
Tymczasem w przypadku pochówków organizowanych przez Miejski Zarząd Cmentarzy w Tarnowie już 1/3 z nich to pochówki urnowe. Na spopielenie zwłok jeździ się do Krakowa czy Rzeszowa, co podwaja koszt takiego pochówku.