Na początku wakacji większość ratowników z brzeskiej pływalni przedstawiła zwolnienia lekarskie. Nie jest też tajemnicą, że starali się o podwyżki. Dyrektor Brzeskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz burmistrz Brzeska przekonywali jednak wtedy, że dodatkowych pieniędzy nie da się znaleźć w ciągu roku budżetowego.
Ratownicy wrócili do pracy jeszcze w lipcu, ale basen do końca miesiąca był nadal otwarty w ograniczonych godzinach. Z końcem lipca czterech ratowników złożyło wypowiedzenia. Dyrektor BOSiR Marek Dadej spodziewa się, że w sierpniu będą pracowali na wakacyjnych kąpieliskach. Tam mogą zarobić dużo więcej pieniędzy. Dadej podkreśla, że te osoby deklarują powrót do pracy po wakacjach.
Na razie dyrektor BOSiR ma do dyspozycji siedmiu ratowników. Żeby pływalnia była otwarta od rana do wieczora, potrzeba co najmniej dziewięciu. Marek Dadej podkreśla, że na jego biurku leżą jeszcze podania o pracę, ale nie chce podejmować tak ważnych decyzji pochopnie.
Dadej przekonuje, że od września pływalnia w Brzesku będzie znowu otwarta przez cały dzień. To jednak marne pocieszenie dla tych klientów, którzy chcieliby w czasie wakacyjnych upałów móc w pełni korzystać z brzeskiej pływalni.
Dyrektor BOSiR podkreśla, że od kiedy został szefem brzeskiej pływalni, zarobki ratowników wzrosły o 700 złotych. Zdaje sobie jednak też sprawę, że to nadal mało. Dlatego obiecuje starania o podwyżki dla wszystkich grup pracowników. Na razie jednak brzeski basen ponosi straty ze względu na mniejszą liczbę klientów.
(Bartłomiej Maziarz/ko)