Jednym z darczyńców był pan Stanisław, który przyszedł z reklamówką z jedzeniem. "Równie dobrze nas to mogło spotkać. Nie wiemy nawet, czy nie spotka. Trzeba pomagać w miarę możliwości. Mam te słoiczki dla dzieciaków, picie, pieluszki, wodę, konserwy. Duże ilości nie muszą być, ale to kosztowało 150 złotych przy dzisiejszych cenach. Trzeba jednak. Nie warto. Trzeba" - mówi.
Właśnie produkty spożywcze są najbardziej poszukiwane. Brakuje mąki, soli, makaronów, oleju, konserw i wody. Potrzebna są także środki higieny osobistej i czystości.
Tarnowski punkt wydaje dary tylko w jednym dniu w tygodniu, we wtorki. Przez pozostałe dni tygodnia mogą zgłaszać się wolontariusze, którzy chcą wspomóc Ukraińców.
Dalsza przyszłość punktu jest niepewna. Jeśli zabraknie ludzi dobrej woli - przynoszących żywność - punkt zostanie prawdopodobnie zamknięty. Na razie wiadomo, że na pewno będzie działał do końca czerwca.