- On zaczął zdejmować odzież i usiłował zedrzeć odzież z niej. Na szczęście nieopodal przechodziła inna osoba, która usłyszała krzyki. Podeszła do okna, zerknęła do środka i zauważyła sprawcę usiłującego dokonać gwałtu na pokrzywdzonej. Ta osoba zaczęła uderzać w okno i krzyczeć - mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie, sędzia Tomasz Kozioł.
Mężczyzna przestraszył się i wybiegł z gabinetu, wyzywając przy tym osobę, która zapobiegła gwałtowi. 25-latek trafił do aresztu i nie przyznawał się do winy. Biegli stwierdzili, że mężczyzna jest chory psychicznie i jeśli pozostanie na wolności, może dopuścić się podobnego czynu. Dlatego sąd umieścił go w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.
Podejrzany się z tym nie zgadzał, ale Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję. Zgodnie z procedurą sąd co pół roku będzie otrzymywał raporty z przebiegu leczenia mężczyzny i decydował o jego losie. Teoretycznie 25-latek może pozostać w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym nawet do końca życia. Mężczyzna był wcześniej karany za znęcanie się nad członkami rodziny.
(Bartłomiej Maziarz/ko)