- Baco, a wy znów z przemytem?
- Ale zaś tam - to żarcie dla psa...
- A to wasz pies je kawę?
- No, jak nie bedzie jod to się sprzedo...
Limanowa: targowisko za 5 milionów stoi puste. "Jak nie będzie zainteresowania to przebudujemy"
W gimnazjum przy ul. Chełmońskiego w Krakowie, dzieci jedzą obiad ze styropianowych opakowań, plastikowymi sztućcami - alarmuje mailem nasza słuchaczka. Dalej pisze: "to jest propagowanie bardzo złych nawyków żywieniowych. To jest bardzo szkodliwe dla tych dzieci i młodzieży, których rodzice robią wszystko, aby w domu i poza domem jeść prawdziwymi sztućcami, w prawdziwych talerzach i zachowywać się przy stole tak jak powinno się zachowywać". Postulat pewnie i słuszny - wydaje się jednak, że miśnieńska porcelana nie wytrzymałaby konfrontacji z gimnazjalnym temperamentem.
Szkolne jedzenie z plastikowych opakowań
Małopolska będzie miała ambasadorów smogu. W 38 gminach zatrudnieni zostaną urzędnicy, którzy będą odpowiedzialni wyłącznie za walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Wśród ich obowiązków będzie m.in. koordynowanie wymiany pieców węglowych, pozyskiwanie środków na poprawę środowiska i edukowanie mieszkańców o wpływie smogu na zdrowie. Na zatrudnienie smogowych urzędników Małopolska dostała 40 mln złotych dofinansowania unijnego. Skoro musimy wyrzucać tyle pieniędzy na nowy zastęp urzędników, to może znalazłoby się jeszcze parę groszy na korepetycje z polskiego, dla autora nazwy: "ambasador smogu"? Żeby się dowiedział, co naprawdę znaczy słowo ambasador i co taki człowiek robi.
Szczerze mówiąc myślałem, że "oficer rowerowy", to już szczyt biurowej nowowmowy, ale okazuje się że nie. Okazuje się też, że w całej akcji ze smogiem nie chodzi o to żeby z nim walczyć, tylko żeby na nim zarobić. 40 milionów złotych mogłoby dofinansować wymianę sporej liczby pieców. A tak - pójdzie w urzędnicze kieszenie. I znów będzie tak jak z tymi od bezrobocia - po co walczyć z czymś, na czy zarabiamy. Niech reszta żyje ze smogiem - my żyjemy ze smogu.
Andrzej Kukuczka